«U cełym usio było jak zvyčajna. Ale niejkija impulsy ŭ mianie byli»

«U piatnicu 29 kastryčnika mnie patelefavanavaŭ małady čałaviek, skazaŭ, što pryjedzie ź Vilejki razam ź dziaŭčynaj i im patrebnaja ekskursija pa Minsku. Zvyčajnaja ahladnaja piešachodnaja ekskursija.

U mianie nastupny tydzień byŭ amal uvieś raspłanavany, ja spytała, kali jamu patrebnaja ekskursija. Jon adkazaŭ: paniadziełak ci aŭtorak, u čas, kali vam budzie zručna. 

Ja tady padumała: dziŭna trochi, što jon tak padstrojvajecca pad mianie. Prapanavała ŭ 11 hadzin, jon pahadziŭsia. Ja dasłała na «Vajbier», kudy pryjści, dzie sustreniemsia, pažadała dobraha dnia, — raskazvaje Aksana. — U cełym usio było jak zvyčajna. Ale niejkija impulsy ŭ mianie byli.

Bo hety chłopiec zadavaŭ trochi dziŭnyja pytańni, kštałtu: «Ja budu ź dziaŭčynaj, ci jość u vas taki vopyt?». Nu, jość, kažu, što tut za vopyt patrebny. Ale ž usie ludzi roznyja, tamu ja nie vielmi ździviłasia. Serca trochi joknuła, ale spačatku ja nie źviarnuła na heta ŭvahu.

A paśla mnie pryśniŭsia vielmi dziŭny son — u tuju ž noč ź piatnicy na subotu, akurat paśla hetaha zvanka. Mnie pryśniłasia, što čorny bliskučy pacuk, taki jak chatni ci dekaratyŭny, vielmi mocna ŭčapiŭsia zubami mnie ŭ ruku. Trymajecca i nie adpuskaje. Ja sprabuju pazbavicca ad jaho — i nie mahu. I siabroŭka kaža: «Davaj stuknu jaho, zabju!». A ja adkazvaju: «Nie zabivaj, jon ža chatni!». Ale nijak nie mahu ad taho pacuka pazbavicca sama.

I kali ja pračnułasia ranicaj, to źjaviłasia adčuvańnie: niešta nie tak, niešta zdarycca. Ja nie vielmi vieru ŭ zababony, ale toj son tak mianie pierapałochaŭ, što mianie až tresła.

Ja pajechała ŭ subotu na dva dni ŭ Hrodna i nie mahła supakoicca. Pačała navat huhlić sońniki, čytać, što moža značyć toj pacuk — a tam pišuć, što heta i cisk ad vysokapastaŭlenych asob, i strata pracy, i niervovyja situacyi…

Paśla zatrymańnia ja adrazu ŭzhadała toj son, i, vychodzić, niešta nam padkazvaje časam. Ale taksama — choć ja i adčuvała, što z ekskursijaj u aŭtorak niešta nie tak, kankretna z hetym «chłopcam ź Vilejki» ja svaje kiepskija pradčuvańni nie źviazvała.

«Ja nie Alaksiej, dy i heta nie ekskursija»

Ranicaj u aŭtorak 2 listapada toj małady čałaviek pazvaniŭ mnie, spytaŭ, ci ŭsio ok, ci sustrakajemsia my. Ja kažu: «Tak, zaraz budu». 

Pryjšła. Vychodzić adnosna małady mužčyna, paśmichajecca. Ja razumieju, što navokał nikoha bolš niama, dziaŭčyny jaho taksama niama. Trochi ździviłasia, ale, dumaju, moža, dziaŭčyna pajšła pa kavu? 

Ale tut jon padychodzić da mianie i adrazu kaža: «Vitaju, voś majo paśviedčańnie! Ja nie Alaksiej, dy i heta nie ekskursija. Nie rabicie hłupstvaŭ, usio budzie dobra». Nu tak, dumaju, ja ŭžo heta i tak zrazumieła.

Jon zaprasiŭ mianie prajści ŭ lehkavik, jaki stajaŭ niedaloka. Ale ja čałaviek, jaki nie panikuje asabliva, tamu sama prapanavała: «Navošta nam mašyna? Nam ža praz darohu, na Revalucyjnuju, dyk, moža, prahulajemsia pa vulicy? Usio ž śviežaje pavietra!».

Tady jon pahadziŭsia, adpuściŭ mašynu. Nu i ja zrazumieła, što mianie sapraŭdy paviaduć u budynak HUBAZiK. 

Hety supracoŭnik navat na biełaruskaj sprabavaŭ sa mnoju havaryć. Kaža: «Vy ž na biełaruskaj robićcie ekskursii?». I paśla časam pierachodziŭ na biełaruskuju.

Davoli niebłahaja ŭ jaho mova, darečy».

«Skazali, kab videa zapisali navat kali budu maŭčać»

U HUBAZiKu mianie dapytvali, prahladzieli telefon. 

Prapanavali zapisać na videa pakajańnie. Nie cisnuli, nie pahražali. Ale ja pačuła krajem vucha, jak chtości z supracoŭnikaŭ skazaŭ, kab videa zapisvali ŭ lubym vypadku, navat kali ja budu maŭčać. Tamu ja skazała, što ničoha nie budu kazać.

Byŭ jašče pieratrus u pakoi, jaki ja zdymaju. Mianie taksama tudy pavieźli. Zabrali dva maich telefony, noutbuk, pafatahrafavali moj pakoj, niejkija suvieniry, jakija tam stajali na stale».

Paśla Aksanu pavieźli ŭ RAUS, adtul bližej da nočy pieraviali na Akreścina. Zatym sud. 

«Ja ŭžo razumieła, što buduć sutki, pra heta mnie kazali jašče na dopycie. Ale jašče paśla minułaj adsidki ŭ mianie prablemy z nyrkami, jość navat miedycynskija dakumienty (Aksanu zatrymali ŭ studzieni padčas ekskursii, abvinavacili ŭ niesankcyjanavanym masavym mierapryjemstvaje i dali 15 sutak, — zaŭv. «NN»).

Čytajcie taksama: «U busie ekskursavod praciahvała raskazvać pra horad». Jak hrupu z hidam adpravili na Akreścina

Tamu nievialikaja nadzieja zastavałasia, što daduć usio ž štraf. Ale ž nijakija miedycynskija dakumienty ni na što nie paŭpłyvali», — kaža Mankievič.

U vyniku Aksanie prysudzili 15 sutak za niepadparadkavańnie. 

«Na skarhi, što niama čym dychać, adkazvali: dychać budziecie doma!»

Na Akreścina jana siadzieła ŭ sumna viadomaj kamiery numar 15. Žančyny, jakija vychodzili adtul, raspaviadali pra nialudskija ŭmovy ŭtrymańnia. Viaźni navat abviaščali haładoŭku.

«Heta nazyvałasia «kantrolnaja kamiera». Nie viedaju, čamu tak — moža, tamu, što ŭ toj kamiery ŭsie «pad asablivym kantrolem». Ale hučała žudasna, kali pra mianie skazali: «Hetuju — ŭ kantrolnuju», nibyta adpraŭlajuć u kamieru śmiertnikaŭ», — zhadvaje Aksana.

— Usie dziaŭčaty ŭ «kantrolnaj» palityčnyja, 10 ci 12 čałaviek u kamiery na dva miescy. Navat kab lehčy na padłohu — ciažka, zaniataja ŭsia prastora całkam. 

Nijakich pieradač, nijakich listoŭ. Navat časam nie davali papieru dla prybiralni. 

Tam była takaja dziažurnaja: spakojnaja, nie pavyšaje hołas. Ale ździekujecca. Ty kažaš: «Ci možna paprasić u vas papieru?». Jana kaža: «Možna, prasicie». Ty kažaš: «Dyk dajcie papieru!». Jana kaža: «Nie dam, u mianie niama». I sychodzić.

U vyniku karystalisia niejkimi kavałačkami survetak ci prosta ciarpieli da apošniaha. 

Była i chlorka, i na vulicu biez vopratki nas vyvodzili, i pieratrusy ŭdzień, i ŭnačy padymali, i karmušku zakryvali na praciahły čas. Kali my skardzilisia, što dychać niama čym, nam adkazvali: dychać budziecie doma!

Ale, dziakuj bohu, chacia b nie bili. Astatniaje ŭsio było».

«My pačali abmiarkoŭvać, chto hatovy haładać, chto nie»

«Haładoŭku abviaščali jakraz u pieršy moj dzień tam. Ja trapiła tudy, dvoje sutak amal nie jeŭšy. I tut dziaŭčaty raskazali, što ŭ ich zusim kapiec: mielisia niejkija rečy, kštałtu papiery ci myła, usio zabrali, kinuli ŭ viadro, ź jakoha myjuć padłohu, i vynieśli. 

Dziaŭčaty skazali, što chočuć abviaścić haładoŭku. Ja paabiacała, što padtrymaju. 

Na nastupny dzień my nie brali ježu. Choć praciahnułasia haładoŭka niadoŭha, ale stała zrazumieła: haładoŭka asabliva ni na što nie ŭpłyvaje, ale ž supracoŭniki Akreścina vielmi niarvujucca. Jany byli vielmi dziorhanyja, pastajanna prychodzili i pytalisia, ci budziem my jeści. Farmulavali pa-svojmu, kaniečnie, kazali: «Kali vy žrać pačniacie?».

I ŭ abied nas vyvieli na vulicu, u prahułačny dvoryk, kala hadziny pa adčuvańniach byli tam. Zatym pryjšoŭ niechta z načalstva, pačaŭ kazać: rekamienduju jeści, kab nie paharšać svajo zadroŭje, albo budziecie tut nahulvać apietyt. 

I praź niejki čas nas viarnuli ŭ kamieru — a tam užo sup, druhoje i kampot na stałach. I nam pryhrazili: «Nie budziecie jeści, pojdziecie da nočy apietyt nahulvać». 

My pačali abmiarkoŭvać, chto hatovy haładać, chto nie, ale faktyčna na tym haładoŭka i skončyłasia.

Praz tydzień nam zakinuli druhuju bamžychu. Spačatku była adna, Ała Iljinična, jana była ŭžo bolš-mienš admytaja, ale ŭsio roŭna, u dziaŭčat pačali źjaŭlacca vošy. A zatym nam zakinuli jašče adnu — i tam prosta kapiec.

Jana pryznałasia, što nichto jaje nie apracoŭvaŭ. I kali jana źniała šapku — tam byŭ prosta hamon. Nibyta murašnik na hałavie. 

Srodki, kab travić vošaj, u nas užo byli zabranyja, tolki na druhi dzień nam dali bałončyk. My papšykali žančynu — i vošy pačali raźbiahacca ad jaje pa ŭsioj kamiery. 

My pačali prasić, kab žančynu zabrali «na apracoŭku», samo saboju, nam adkazvali: «Potym». I ničoha nie rabiłasia.

I kali nam prynieśli chleb, my nie stali jaho brać, prosta nie chacieli, nie kazali ni pra jakuju haładoŭku. Tut ža prylataje dziažurny, kryčyć, znoŭ nas vyvodziać na vulicu. U dvoryku adna hieraičnaja dziaŭčyna pačała prosta zdymać vošaŭ z toj bamžychi — kab prosta mienš hetych nasiakomych prynieści nazad u kamieru. Paśla dziaŭčyna była na miažy zryvu — prosta siadzieła rydała ŭ kamiery.

I vošy pačali źjaŭlacca na hałovach, u rečach. Ale praz dva dni abiedźviuch hetych bamžych zabrali i bolš nie viarnuli da nas».

Adnoj z sukamiernic Aksany była Anastasija Krupienič-Kandraćjeva, jakuju razam z mužam biaskonca sudzili za toje, što jany pierasyłali adno adnamu spasyłki na kanały, pryznanyja ekstremisckimi.

Čytajcie: Anastasiju i Siarhieja Krupieničaŭ, jakija adsiadzieli bolš za 110 sutak, adpuścili na volu. Jany pakinuli Biełaruś

Ja była razam ź joju tolki sutki. Jana trymałasia dobra, ale było zaŭvažna, što jana «na miažy». I kali jaje zabrali ad nas, my spadziavalisia, što jaje narešcie vypuskajuć. Ale paśla vychadnych da nas trapili novyja dziaŭčaty, jakija raskazali, što sustreli Anastasiju ŭ IČU. Značyć, što jaje znoŭ sudzili. Tut u nas nastupiŭ prosta traur». 

«Źjazdžać ja nie chaču»

Što adbyvajecca i čamu pa jaje pryjšli, Aksana nie vielmi razumieje.

«Takoje ŭražańnie, što siłaviki prosta «pierabirajuć» tych, chto zaśviaciŭsia raniej, i ciapier prosta dajšła i da mianie čarha. Dakładna pryncyp, da kaho prychodziać, ja nie razumieju. Ale maju niekatorych znajomych, da jakich hetak ža prychodzili pa druhim kole.

 Ciapier amal kožny mnie kaža: Aksana, uciakaj adsiul! Ale ja nie chaču. Pa-pieršaje, spadziajusia, što ŭsio skončycca dobra. Pa-druhoje, heta nie vielmi ratuje situacyju, a mnie važna žyć tut. Ja jašče na dopytach adkazvała: možacie nie chvalavacca, źjazdžać ja nikudy nie źbirajusia!» — kaža Mankievič.

Čytajcie taksama:

Hid z muzieja Vialikaj Ajčynnaj: Ja pravioŭ ekskursiju dla kursantaŭ z bryhady śpiecnaza, a potym jany mianie zatrymali za značok z Pahoniaj

U Navahrudku asudzili na 10 sutak miascovuju žycharku za ŭdzieł u ekskursii pra Chałakost

U Navahrudku ludzi pryjšli na ekskursiju, a trapili ŭ RAUS

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?