Daŭno nie byŭ na rynku ŭ Barysavie, a ŭ niadzielu treba było źjeździć ź vioski ŭ Stary horad pa kambikorm dla kurej. Voś i pa handlovych šerahach prahulaŭsia. Hetaje toržyšča u maim akružeńni, darečy, kolki siabie pomniu nazyvali tolki «bazaram», choć astatnija ŭžo rynkami.

Dyk voś niepryjemna byŭ uražany vialikaj kolkaściu pradukcyi z nadpisami «Rasija». I tut tabie i sumki, i šapki, i spartyŭnyja kaściumy. Pryčym visiać na samym vidnym miescy. Kuplajcie, ludzi dobryja, nasicie na zdaroŭje.

I pradajuć ža nie vjetnamcy, jakich trochu jość na hetym bazary, a svaje, tutejšyja. I nijakich ža zhryzot sumleńnia. A my jašče pieražyvajem, kali indyvidualnym pradprymalnikam paharšajuć umovy pracy…

Nijakaj pradukcyi ź biełaruskaj atrybutykaj, užo nie kažu pra nacyjanalnuju, a pra dziaržaŭnuju nidzie nie pabačyŭ. Voś taki nievialiki «ruski mir» u małym biełaruskim horadzie.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?