Adnym z tych, chto adkryŭ Biełarusi talent Kołasa, byŭ Alaksandr Ułasaŭ, lehiendarny redaktar «Našaj Nivy». Jubilej kłasika — nahoda pracytavać dušeŭnyja ŭspaminy Ułasava pra časy, kali Jakub Kołas rabiŭ u paezii i žyćci pieršyja vialikija kroki.

Jakub Kołas u 1908 h.

Jakub Kołas u 1908 h.

Alaksandr Ułasaŭ u našaniŭskija hady.

Alaksandr Ułasaŭ u našaniŭskija hady.

* * *

Mnie ŭžo 62 h. Ja naležu da pakaleńnia, jakoje adyjšło ŭ historyju. 90 prac(entaŭ) maich ravieśnikaŭ užo skončyli ziamnuju karjeru.
Ja jašče na paru hadoŭ zatrymaŭsia. Varta było b mnie napisać svoj kiniematohraf na praciahu jakich 35 hadoŭ dla biełaruskaj moładzi. Moža i ŭdasca heta zrabić pierad śmierciaj. Małady piaśniar Žyłka (jon užo na tym śvietie) mnie kupiŭ toŭsty sšytak na heta.
Kali ja byŭ studentam, to mnie praročyli karjeru litaratarahumarysta, a ja jak raz usio žyćcio pisaŭ na praklatyja palityčnyja i ekanamičnyja temy.
I ciapier prasili mianie napisać pra Jakuba Kołasa. Ja pa staroj pahanaj pryvyčcy (jak žartavali z vajennaha pisara, katory ŭmieŭ tancavać tolki ad piečki) mušu trochi pahladzieć na žyćcio kruhom. Na śviet hladžu z zachodniebiełaruskich ziemlaŭ. Chaciełasia b mnie pabyvać jašče ŭ Miensku.
Kaliś staraja «Biełaruskaja Revalucyjnaja Hramada» u prakłamacyjach niaśmieła pisała ŭ 1905/6 h.: «Aŭtanomija Biełarusi z sojmam u Vilni albo ŭ Miensku». Miensk niespadziavana vyskačyŭ pieršy na stalicu.
Voś ja by chacieŭ pahladzieć na novaje žyćcio tam i napicca vady sa Śvisłačy. Kidać maje biednyja, zaniapałyja, z sumnym žyćciom narodu, zachodniebiełaruskija ziemli ja nie chaču. U mianie astaŭsia sientymient da skryŭdžanych… U nas tut u chadu pieśnia:

«Rolnik nasz poczciwy
Jaki on jest kciwy.
Pije liter denatury,
A w butach ma dziury».

* * *

Mnie treba adyjścisia ad ciapierašnich časoŭ i z 1936 hoda pieraskočyć na 30 hadoŭ uzad. Bačycie, nijak nie mahu adrazu pierajści na «zadanuju temu».

Buntavali, bastavali ŭsie studenty, dałučylisia rabotniki i sialanie, samadziaržaŭje skranuli z hranitnaha fundamientu. Duma… Narodnyja vybranyja… Enierhija była ŭ nas kałasalnaja, entuzijazm moładaści.
Viera hory pierasoŭvaje! Miensk 1905/6 h.
Paśla pieršych maich mitynhaŭ u Radaškovičach, hdzie ja havaryŭ strašennyja štuki: «Cara nie treba» i da t.p., ja, jak kažuć dalikatnyja miestačkovyja našy žydy, «troški» ŭciok,
unačy, zimoj, absažanym biarozami starym traktam u Miensk.
Sielanin padhaniaŭ kania svajho z pašany da pasažyra: «Hiej, proletaryj usich staron… sojedziniajsia!»

U Miensku ja z Burbisam i bratami Łuckievičami i jašče z kučaj moładzi arhanizavali zabastoŭki šaŭcoŭ, parykmacheroŭ, muzykantoŭ… Steckievič («Ahaniok») drukavaŭ prakłamacyi, puskali ich pa vioskach t.d. Ja nie mieŭ kvatery, byŭ padpolnik.

Načavaŭ kožny dzień u druhim miescy, a paru razoŭ i na skviery, «pilnujučy ŭschodu sonca»… Zdaroŭje było žaleznaje, enierhija maładaja! 3 paŭhoda tak ryskaŭ, jak voŭk, a Ivan Łuckievič ceły hod u Vilni tak badziaŭsia.
Heta ja pišu dla charaktarystyki dekaracyj taho času.

Raz na vulicy spatykaju Leanida Kanstancinoŭskaha, pryjaciela majho i druha sa školnaj łaŭki ŭ Libavie. Leanid ažaniŭsia, byŭ bahaty, najmaŭ viłu ŭ Miensku. Ja znajšoŭ u jaho i stoł, i dom. Jaho žonka była typam turhienieŭskich kabiet. Zaraz, maje čytačy, dabiaremsia i da Jakuba Kołasa. Heta ja maluju fon vobraza.

Jechaŭ ja — raniej, čym heta dziejałasia — treciaj kłasaj. Raptam uvalivajecca łapciavataja hramada biełarusaŭ ź Niomana.
Zahnali płyty ŭ Koŭniu, jeduć nazad pa Niomanie, kab iznoŭ hnać dreva.
Mianie tady raśpirała, jak kažuć ciapier, ad ahitacyi; razhavaryŭsia skora, čytaŭ vieršy Macieja Buračka. Tady nie było jašče ni Kupały, ni Kołasa.
Płytniki z v. Mikałajeŭščyny. Heta vioska dastaŭlała nie tolki «račnych vaŭkoŭ», ale i vučycielaŭ narodnych, jak m. Vałožyn rabinoŭ.
Mnie havorać: «A ŭ nas adzin nastaŭnik «śmiešna čytaje pa-našamu».

Praź niejki čas byŭ u Miensku źjezd vučycielaŭ, na dačy na Kamaroŭcy.

Na hetym źjeździe ja spytaŭsia: «Chto tut z vas ź Mikałajeŭščyny biełaruskija vieršy fabrykuje?» Vychodzić łabacieńki, z čornaj maładzieńkaj barodkaj.
Vid u jaho byŭ nie saŭsim zabity sieminarskaj trafaretnaj vučobaj.

Ja pavioŭ hetaje žamčužnaje ziernie da Leanida Kanstancinoŭskaha.

Vietlivyja haspadary, šykarnaja viačera. Moj vučyciel raźviarnuŭsia.
«No liš božiestviennyj hłahoł do słucha čutkoho kośnietsia, duša poeta vstriepienietsia, kak probudivšijsia orieł!» Chłapiec pieraabraziŭsia, vočy jaho źziali, tvar aduchatvaryŭsia. Miłahučnyja ryfmy śpiavali ŭ jaho. My ŭsie zrazumieli, što pierad nami — uzychodziačaja zorka biełaruskaj paezii.

* * *

Bracie Jakubie! Moža paračytaŭšy heta, ty ŭspomniš našu załatuju moładaść biełaruskaha adradžeńnia i naš stary «hubiernskij horod».
Moža, pišučy ab tabie, ja, adyšoŭšy ad aktyŭnaj raboty, stary, užo nie umieju trymać nos pa vietru i nie ŭsim dahadžu: nie pryvyk ja hetaha rabić. Čuŭ tvoj hołas, Jakubie, praz radyjo, čuŭ i haračaje pryvitańnie mienskaj publiki.
Prajšoŭ ty praz žyćcio, zryvajučy, jak i majo pakaleńnie mała kvietak i mnoha ciernaŭ i turmy. Dla mianie ŭsio ž heta honar, što ja pieršy Ciabie rasšukaŭ nie praz abviestki ŭ hazietach, a praz łapciavanych mužykoŭ. Ja tvoj chrosny baćka.
Naharodaj mnie było b, kab što-niebudź zrabić dla «Kałaskoŭ» Biełarusi, dzie ja dažyvaju svoj viek! 3 majoj, ciapier niabožčycy «radaškoŭskaj himnazii» vyjšaŭ małady paet Tank i mnoha ich jašče vyjaviłasia b pry dobrych varunkach aśviety.

* * *

Pomniu, jak u Miensku chadziŭ u turmu da Kołasa.
Za heny samy vučycielski źjezd jon dastaŭ try hady. Pomniu niedzie pad Bresckim vakzałam, u zavułku, draŭlanuju turmu, typu paviatovoj turmy, dosyć patryjarchalnuju.
«Staršoj» Pikulik, čałaviek dabradušny, ubačyŭšy mianie z darami pryrody, havaryŭ: «Pazavitie Kinstintina!»
3 nutra turmy vychodzić niejak bajaźliva naš paet. Siadajem na łavačcy kala varot, pa-siamiejnamu niejak siadziać Pikulik i stražnik.
Ja šmat raz naviedvaŭ ludziej u turmach. Nikoli nie treba pytacca: «jak maješsia?», a najlepš raskazvać što-niebudź viasiołaje, aniekdoty.
Ich lubiŭ słuchać i Pikulik.

Kali K. Mickievič adsiadzieŭ turmu, Ivan Łuckievič, katory viedaŭ uvieś kraj, u kožnym zakavułku jon mieŭ znajomych, — namoviŭ adnu simpatyčnuju staruju paniu T. Hardziałoŭskuju (kabietu typu E. Areščychi) zrabić biełaruskuju škołu tajnuju, i Jakuba zrabili vučycielem jaje.

Jon byŭ pieršy biełaruski vučyciel pieršaj biełaruskaj škoły.
Jak heta ŭsio było tam, ja nie pamiataju.

* * *

Ciapier piarojdziem da «Našaj Nivy».

Pačatak biełaruskaj presy byŭ uvieś na achviarach i ciažkaj načnoj pracy. Paŭtracia hodu my z Antonam Łuckievičam pisali ad viečara da ranicy. Jak my vytrymali hetu rabotu, ja nie razumieju.
Moładaść, niazłomnaja vola i entuzijazm! Treba było vyrablać litaraturnuju movu. Paźniej źjavilisia pamacniki. Prychodzili da nas, jak u «Zaparožskuju sieč». Pomniu, zajšoŭ da nas chłapiec, z vyhladu padobny da kleryka, katory adrazu sieŭ pisać sotni adrasoŭ. Piša dzień, druhi, treci… Prykleiŭsia da raboty. Pytajusia ŭ Ivana jak jaho proźvišča? Ivan kaža: «A čort jaho viedaje! — ale małajčyna». Akazałasia, nichto jaho nie viedaje, a hety malec prykleiŭsia nadoŭha. Tak papaŭ da nas i «dziadźka Baradaty». Apracovyvaŭ mataryjał. Pryjšoŭ z sytym tvaram, ale, papracavaŭšy paru miesiacaŭ, pabialeŭ, i niervy, jak skrypka zrabilisia. Zatoje mysl, styl zrabiŭsia lohki. «Baradaty» apracovyvaŭ ranicaj, raz pisaŭ i kaža: «Ja paśla abiedu dakonču, a ciapier biahu ŭ sud, jak śviedka». Niama jaho ni na abied (3 abiedy my dzialili na 5 čałaviek), ni ŭviečary. Ivan palacieŭ raźniuchać, hdzie jon dzieŭsia. «Baradatamu», što nazyvajecca «pašancavała». Try śviedki zrabili jaho vinavatym, i dastaŭ 10 hadoŭ ssyłki ŭ Sibir za s/r partyju… Praź miesiac «Baradataha» u kajdanach paviali z partyjaj na vakzał. Potym my jamu pasłali ŭ vokładcy knihi «akulary», h.z. falšyvy pašpart, i jon u Sibiry ažaniŭsia dy absieŭ.

Prybyŭ u redakcyju da nas urešcie i Jakub Kołas. Dali jamu adpaviednuju rabotu.

Prysyłali ŭ «Našu Nivu» mnoha vieršaŭ, raskazaŭ, karespadencyjaŭ. Kołas mieŭ mnoha pracy. 3 błahich vieršaŭ rabiŭ dobryja,
i miestačkovy vieršaplot, pračytaŭšy svaje vieršy svaim znajomym, dziviŭsia razam ź imi, jakija pieknyja vieršy!
Kołas unios mnoha humaru ŭ redakcyju: čałaviek jon byŭ žyćciaradasny,
u žyćcio našaje «bahiemy» unosiŭ u volnyja chviliny mnoha viasiella.

Pomniu raz cełuju noč pracavali ŭ redakcyi na rahu Zavalnaj i Troickaj u Vilni.

Kołas, a hadzinie 3 nočy kaža: «Vot by vypiŭ harełki!» — «Na hrošy i kupi» — Kołas za poŭhadziny viarnuŭsia ź ciomnaj vulicy i kaža: «Niama, usio začyniena! Tut i hienierał nie dastanie». —
Ja pajšoŭ. Pytajusia ŭ haradavoha: «Kali łaska, hdzie tut možna dastać harełki?» — «Dy voś u storaža № 58».

* * *

Maładyja maje čytačy! Vašaje žyćcio ŭsio ŭpieradzie. Vaša viera ŭ ščaślivuju budučyniu, jana niedzie za ružovymi chmarkami-letucieńniami, — tam adkryvajucca novyja i novyja dali. Ja ŭžo prajšoŭ praz usie dali: žyćcio mnie ich adkryvała hod za hodam.

Našaje pakaleńnie niesła svaje ideały vyzvaleńnia narodaŭ pakryŭdžanych, zaniadbanych, pašanavańnia ŭsich ciažka pracujučych, na karyść nie svaju, a čužuju. Maje ravieśniki i adnadumcy kłali svaje maładyja hady, svajo asabistaje ščaście, svaje zdaroŭje, svajo žyćcio.
Mnoha ich zvaliłasia ŭ baraznu, addaŭšy ŭsie siły da kanca.

Dzie maje tavaryšy staryja? Bolšaść śpić u ziamli syroj. Praź ich trupy iduć novyja barcy, utrymlivajučyja zavajavanyja papiarednikami pazicyi, śmieła imknučysia dalej — upierad.

I jak našaje pakaleńnie starałasia vyzvalać i duch naroda z rabskaje zaležnaści ad čužyncaŭ, tak i vy, maładyja, musicie heta rabić
i stvaryć novy pieryjad, jaki b adyhraŭ nie mienšuju rolu ŭ biełaruskim reniesansie, jak pieryjad «našaniŭski».
Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0