Litaratar Ihar Tumaš u momant trahiedyi 11 krasavika apynuŭsia ŭ adnym z vahonaŭ paciarpiełaha ciahnika na stancyi mietro «Kastryčnickaja».
Vybuch prahrymieŭ za niekalki mietraŭ ad jaho. Dla Ihara ŭsio abyšłosia spałocham, pavyšanym ciskam i strašnymi ŭspaminami ŭbačanaha «paśla chłapka».

Pieražytaje źmianiła jaho pohlady na «stabilnaść u krainie». Ihar pryjšoŭ u redakcyju TUT.BY sa słovami padziaki mašynistam, poŭny zachapleńnia samaaddanym pavodzinami suhramadzian, i zajavaj, što jon pakidaje šerahi dziaržaŭnaha Sajuza piśmieńnikaŭ Biełarusi.

— Uładnyja struktury, jakija nie zmahli zabiaśpiečyć biaśpieku šarahovych hramadzian, musiać syści ŭ adstaŭku. Tamu što kroŭ niavinnych kryčyć. Što rabiŭ śpiecnaz na kožnaj stancyi mietrapalitena niekalki apošnich miesiacaŭ? Čym było zaniataje vielizarnaje vojska siłavikoŭ? — kaža Ihar.

Mietrapaliten akazaŭsia niepadrychtavanym da nadzvyčajnaj situacyi: paśla vybuchu stancyja była pahružanaja ŭ ciemru, zapoŭnienaja dymam i ŭharnym hazam. Dzie vientylacyja i avaryjnaje aśviatleńnie?..

Na znak pratestu suprać prajaŭlenaha dziaržaŭnymi strukturami Biełarusi raziavactva zajaŭlaju pra svoj vychad z Sajuza piśmieńnikaŭ Biełarusi, jaki źjaŭlajecca adnoj ź ideałahičnych vosiaŭ isnaj uładnaj sistemy.

Karystajučysia vypadkam, chaču adznačyć samaaddanyja pavodziny pasažyraŭ-mužčyn, jakija nie paddalisia panicy, nie źbiehli, a kinulisia na vyručku paciarpiełym, što zadychalisia ad uharnaha hazu. Pakłon minskim taksistam, jakija admaŭlalisia brać z paciarpiełych hrošy, razvozili ich pa damach biaspłatna.

…Dzieści ŭ 17.50 ja zajšoŭ u mietro na stancyi «Uručča». Narodu było jašče nie vielmi šmat, tamu ja sieŭ, zabiŭšysia ŭ tarec, što mianie i vyratavała potym… Mnie treba było rabić pierasadku na Kupałaŭskaj, tamu ja zajšoŭ prykładna ŭ treci vahon z kanca. Niedzie sa stancyi «Akademija navuk» vahony pierapoŭnienyja: ludzi jechali z pracy, i ŭžo bolšaść stajała, a nie siadzieła. Tolki ciahnik spyniŭsia na stancyi mietro «Kastryčnickaja» i dźviery adkrylisia, jak razdaŭsia cichi, taki hłuchi chłapok, byccam adkarkavali šampanskaje. Usiaho adno imhnieńnie — i źmiena karciny. Mirna ludzi jeduć — i raptam apakalipsis: imhnienna ŭsio zapoŭniłasia čornym dymam, vylacieła škło, pryčym tak vylecieła, što navat ščarbinaŭ pa bakach nie zastałosia. Usich, chto stajaŭ, vybuchnaja chvala pakłała. Ja nie paśpieŭ padniacca, kali b ustaŭ, byŭ by traŭmavany, tamu što vybuch byŭ zusim blizka. Ja dumaŭ, što jon adbyŭsia ŭ vahonie za našym, ale mnie potym skazali, što jon byŭ na płatformie.

Ja kurtkaj zakryŭ nos, kab nie dychać uharnym hazam, i papoŭz da vychadu. Žančyny pačali kryčać. Usich, chto stajaŭ la dźviarej vahona, prosta vykinuła vybuchnoj chvalaj — cieły byli raskidanyja pa ŭsioj stancyi.
U mianie niama poŭnaj karciny, tamu što ŭsio było schavana čornym dymam, bačnaść była mietr-dva ad siły. Ja bačyŭ asobnyja častki ciełaŭ na płatformie… adarvanaja naha da kalena ŭ čaraviku… ruki…

Uharny haz byŭ nastolki mocny, što ŭsie, chto lažaŭ biez prytomnaści, byli na miažy śmierci… Paranienyja imknulisia zapaŭźci ŭ niejki kut, kab choć niejak dychać.

Nijakaha pachu porachu nie było — mienavita padpaleny płastyk, taki čorny dym i ŭharny haz.

Mietro akazałasia niehatovaje! Avaryjnaje aśviatleńnie musić być abaviazkova, ale śviatło nie hareła. Vientylacyja — nie pracavała… Ludzi byli pradstaŭlenyja samim sabie, nijakaj infarmacyi nie było…

«Ja prabieh mima, a potym sumleńnie zajeła — i ja… viarnuŭsia nazad»

Panika była, ale ŭmieranaja — dźviery adčynienyja, vychady adkrytyja, eskałatary volnyja. Naturalna, chaciełasia ŭdychnuć pavietra. Nie da krykaŭ było, spačatku ŭsie ratavalisia jak mahli, nie dapamahajučy adno adnamu, usiudy byli łužyny kryvi. Ja nakiravaŭsia da vychadu, kali ŭbačyŭ pažyłoha mužčynu z parvanymi nahami i rukoj, potym vyśvietliłasia, što jamu 65 hadoŭ… Ja prabieh mima, a potym sumleńnie zajeła — ja raźviarnuŭsia i viarnuŭsia nazad, bačyŭ, što mnohija mužčyny viarnulisia…

Ja bačyŭ abharełych chłopcaŭ biez vałasoŭ u apłaŭleny kurtkach… Kali my ŭžo ŭstali i byli la samaha vychadu, nasustrač nam biehli rabotniki mietro ŭ žoŭtych kaskach: jany vyciahvali ludziej z zony, bo była vialikaja vierahodnaść učadzieć… Dobra, što nasiłki ŭ ich byli i adzin žhut, ale nijakich šprycaŭ i lekaŭ…

Mietrapaliten byŭ zusim nie hatovy. A achviar mahło być bolš! Kali adbyŭsia vybuch, na stancyi nasuprać našaha ciahnika spyniŭsia inšy ciahnik. Tut vydatna spracavali mašynisty — naš dźviery adkryŭ, a toj palacieŭ biez prypynku.

Kali vyjšli na vulicu, jašče nikoha nie było — ni MNS, ni «chutkaj», tolki karespandenty, bo tam pobač redakcyi haziet. Užo paśla źjavilisia vyratavalniki. Pieršyja rejsy — u najbližejšyja balnicy: № 1, 2 i vajenny špital na Kazłova. Mianie z vysokim ciskam, u šokavym stanie «chutkaja» zabrała druhim rejsam u 10-ju balnicu. Tam ahledzieli, abkałoli. Ad špitalizacyi ja admoviŭsia. Kali vyjšaŭ, padjechaŭ taksist (tam pobač ich stajanka), jaki advioz mianie dadomu. Ja jamu hrošy davaŭ, ale jon admoviŭsia.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?