Pad kaŭpakom śpiecsłužbaŭ sfarmavaŭsia siaredni kłas, jaki ŭsio razumieje, ale na ražon nie lezie.

Viečarovaja padśvietka pracuje ŭ Minsku navat u hłybini spalnych rajonaŭ. Ciažka skazać, navošta jana patrebnaja. Da 9 viečara na vulicach amal ni dušy. I navat u centry. Praŭda, nievialikaja kupka moładzi toŭpicca ŭ čarzie la hanka raskošnaha hatela Crowne Plaza. Tut ža kazino i načny kłub Next — kažuć, najlepšy ŭ horadzie.

Moj daŭni minski pryjaciel Miša, školny nastaŭnik historyi, kivaje kačku na fejs-kantroli, i voś my ŭnutry. U zale nie prašturchnucca, daŭhanohija dziaŭčaty, prybranyja chłopcy, vuchaje modny maskoŭski bit. Miša na chadu pryvitalna abdymaje niejkaha paskoranaha śpidami čuvaka: «Kanstancin, — kryčyć mnie ŭ vucha Miša. — Syn namieśnika dyrektara traktarnaha zavoda». Mašynalna azirajusia na Kanstancina: chipoŭskaja kaźlinaja barada, napaŭrasšpilenaja mokraja kašula, kapialuš, u nosie kołca. Dobry, dumaju, synok. «Žora, darahi!» — harłapanić nasustrač užo kamuści inšamu Miša i advodzić mianie ŭ bok. Ciśniecca ŭ čył-aŭt

Ja klikaŭ u hety kłub svaich novych znajomych — studentaŭ, adličanych za ŭdzieł u demanstracyi 19 śniežnia. Usie abiacali pryjści, ale za hadzinu-dźvie da sustrečy ŭ kožnaha raptam znajšlisia nieadkładnyja spravy, zachvareła mama / babula / hałava. A chaciełasia niefarmalnych znosin i adklučycca narešcie ad palityčnych historyj. Ale jany, mabyć, prasiakajuć ŭ Biełarusi ŭsio, navat hłamur.

— Dyk dynama heta, supakojsia. Hetyja tvaje chłopcy nikoli b siudy nie pryjšli, — pa-śviecku supakojvaje Miša. — Apazicyi zapadło znosicca z alternatyŭnym bokam… Jany tusujucca na kvaternikach, pjuć harełku i słuchajuć svaje nacyjanał-patryjatyčnyjarok-hurty.

— Pačakaj, — ździviŭsia ja. — Jakim jašče «alternatyŭnym bokam»? Ty što ciapier, za Łukašenku?

— Dy ty je…sia, — pakryŭdziŭsia Miša. — Ja naohuł ni za koha. Dy tut usie ni za koha, žyvuć cichieńka, pracujuć, na ražon nie lezuć…

Miša pieraličvaje zaŭsiodnikaŭ kłuba: bujnyja čynoŭniki, namieśniki ministraŭ i milicejskija šyški, kiraŭniki dziaržpradpryjemstvaŭ i ich svajaki, topy MAZa i traktarnaha zavoda. Ich dzieci. «Voś jany, usia elita i viarchi, załataja moładź. Usie tut!» — patłumačyŭ Miša.

Da nas padsadžvajecca Žora, chłopiec hadoŭ 25. Słuchaje, pra što my havorym. Adsiorbvaje «łonh-ajłend» (ci što tam u jaho ŭ šklancy?) I, uzdychajučy, zaŭvažaje:

— A ja nie lezu ŭ palityčnyja spravy. Heta niecikava, i ŭ našaj krainie, jak usie viedajuć, bieskarysna…

— A, — kažu, — i ŭ vas taksama tata na traktarnym zavodzie pracuje?

— Tata daŭno na piensii, — nachmuryŭsia Žora. — A ja pracuju viadučym ekanamistam na MAZie.

Za naš stolik prysieła zaharełaja brunetka madelnaha vyhladu z hłybokim dekalte. «A heta Vieranika, — znajomić Žora. — Taksama supracoŭnica našaha pradpryjemstva». Dziaŭčyna ŭśmichnułasia svaimi puchleńkimi hubkami.

— U jakuju źmienu pracujecie? — nie ŭtrymaŭšysia, spytaŭ ja.

— Vieranika moj asistent, — źbiantežana ŭmiašaŭsia Žora.

Tak, karaciej, za maim stałom sabraŭsia ŭvieś ćviet respublikanskaha dziaržsiektara. Vieranika, jak i treba asistentcy, u asnoŭnym maŭčała. Miša taksama maŭčaŭ, ale chutčej z ahnastyčnych matyvaŭ. A voś Žora nadumaŭ adkryć dušu.

— Viedaješ, — tłumačyŭ jon svaje dumki, — Łukašenka, viadoma, mnohim nadakučyŭ, ale jaho sprava pravilnaja, treba pastupova ruchać krainu, biez rezkaści pryvučać ciomny narod. My ž zacisnutyja dvuma monstrami: tut Rasija, tam Zachad. Treba ŭmieła bałansavać, a to zžaruć!

— Dyk, moža, chaj zžare hodny?

— Nie-je, — adrezaŭ Žora. — Niama hodnych, jość haspadarčyja intaresy. Što, skažam, stanie z MAZam va ŭmovach svabodnaha handlu? Zavod pavinien budzie kankuravać, spatrebicca ćviordaja aptymizacyja, tysiačy straciać pracu…

— Žoryk, — zaniepakojena praciahnuła Vieranika, — značyć, i ciabie zvolniać? I ty nie pajedzieš sa mnoj u Prahu?

— Durnica, — razzłavaŭsia Žora. — I ty nie pajedzieš.

Treba skazać, usie hetyja adkryćci biełaruskaj «hłamurnaj masoŭki» hučali vielmi znajoma. Hady čatyry tamu takim ža asobnym ad krainy žyćciom žyła «masoŭka» Maskvy i Piciera. Ale cełaja masa pryčyn złamała asnovy, pryščapiła rasijskamu hłamuru vostra krytyčny pohlad na rečy. Prynamsi modu na ich. Ale pry ŭsioj adkrytaści ź Biełaruśsiu miežaŭ i druhasnaści biełaruskaha mejnstrymu hetaja moda druhi hod nijak nie dachodzić da Minska.

I nastaŭnik historyi Miša tut da hetaha času ciahniecca da mažora Žory. A nie naadvarot. Horš za toje — pamiž Mišam i Žoram zusim, zdajecca, niama siaredniaj pierachodnaj prasłojki, skažam, u vyhladzie chamiačkoŭ — asnoŭnych pa kolkaści nośbitaŭ hłamuru i mejnstrymnaha pratestu. Nu niama ŭ Biełarusi chamiačkoŭ-spažyvalnikaŭ, hetych bajaźlivych u žyćci i śmiełych, revalucyjna aktyŭnych u internecie hramadzian. Niama kłasu spažyvalnikaŭ, hatovych choć by ŭ anłajnie abaraniać svajo prava na cyvilizavanaje nasyčeńnie. Niama kamu padymać chvali abureńnia ŭ błohach i choć niejak strymlivać uładu. Što pry dosyć vysokaj dastupnaści internetu ŭ krainie było b całkam mahčyma. Choć, viadoma, sprava nie tolki ŭ chamiačkach, a Biełarusi, napeŭna, treba iści inšym šlacham.

Siońnia ŭ respublicy hałoŭnymi nośbitami pratestu pryniata ličyć moładź da 25. Za pratesty ich adličvajuć z VNU, pa voŭčych biletach vykidvajuć z pracy. Starejšyja i zahartavanyja apazicyjaniery hetym represijam, pa-mojmu, tajemna navat radyja. «Našaj moładzi ŭžo niama čaho stračvać!» — hetuju dumku ŭ Minsku ja čuŭ ad mnohich. Ale mnie čamuści zdajecca naadvarot: joj tut prosta niama za što čaplacca. I bolšaść zryvajecca za miažu abo idzie Mišavaj darohaj.

Vy ździviciesia, ale jašče paru hadoŭ tamu, piacikurśnikam BDU, jon byŭ radykalnym nacyjanalistam-apazicyjanieram.

My paznajomilisia ŭ 2006 hodzie, nieŭzabavie paśla pieradapošniaj u historyi respubliki bujnoj demanstracyi suprać Łukašenki. Miša tady cudam vyśliznuŭ ad AMAPa — u kałonie maładych patryjotaŭ. A patryjotam jon byŭ zaŭziatym. U kramach i kaviarniach havaryŭ pa-biełarusku, pryčym bolšaść miascovych jaho nie razumieła. Haściej z Rasii dziviŭ svajoj lubimaj historyjaj pra toje, jak litoŭska-starabiełaruski kniaź Alhierd trojčy abłažyŭ Kreml, spustašajučy navakolle i ciapierašniaje Padmaskoŭje. («Trojčy biełaruskija dzidy ŭtykalisia ŭ biełyja ścieny, nahadvajučy vialikamu maskoŭskamu kniaziu ab sile jaho zachodniaha susieda!» — kryčaŭ padpity Miša). Miša, viadoma, źlohku pierabolšvaje. Ale na nie znajomych z błytanym letapisam tahačasnych kniastvaŭ apovied pra biełaruskuju ahresiju rabiŭ kiepski efiekt. Padčas vizitu ŭ adkaz na adnoj maskoŭskaj kuchni Mišu navat złamali nos.

Miša časta pryjazdžaŭ u Maskvu, usmoktvaŭsia ŭ miascovy rytm. Karaciej, jak narmalny čałaviek, chaj i biełarus, jon imknuŭsia da sytaha žyćcia. Narešcie ŭ Maskvie ŭ jaho zdaryłasia kachańnie. Dziaŭčyna pastaviła ŭltymatum, kab pa zakančeńni terminu adpracoŭki pa raźmierkavańni (heta praktykujecca ŭ respublicy) jon pierajechaŭ da jaje. Ale, dumaju, jon i sam byŭ nie suprać. Baćki dziaŭčyny abiacali dapamahčy z pracaj. I ŭvieś jaho patryjatyčny zapał pastupova zhas. Usio bolš jaho chvalavali temy pravoŭ i svabod u Rasii — jak by nie trapicca biez rehistracyi kryvažernym miantam, čamu takoje darahoje žyllo…

Nazaŭsiody ŭ Maskvu jon pierajedzie ŭžo hetym letam. Pryčym heta nie budzie ŭciokami abo palityčnaj emihracyjaj. Z vašyvaha hanarlivaha historyka ŭ Minsku Miša, zdajecca, vyrašyŭ stać sytym niezadavolenym chamiačkom u Maskvie.

— Tut mnie niama kudy prykłaścisia, — kazaŭ mnie Miša. — Na nastaŭnickuju zarpłatu ja navat u Turcyju nie źjezdžu.

— Dyk znajdzi dobruju pracu, — kažu.

— Heta jakaja nie brudnaja i šmat płaciać? Usio ŭžo zaniata, — uzdychnuŭ Miša.

Vychodziačy z kłuba, my znoŭ sustreli syna traktarnaha bosa. U miedytatyŭnaj pozie jon siadzieŭ za rulom zaviedzienaha Mersedes GL500.

U niešmatlikaj biełaruskaj elicie samyja ścipłyja pazicyi zajmajuć pradprymalniki. Samo słova «biznesoviec» hučyć jak tytuł, jaki paznačaje łajalnaść da dvara. Za łajalnaść biznesam uznaharodžvajuć, za adsutnaść — adbirajuć. Paśla padziej 19 śniežnia ŭ Minsku prakaciłasia cełaja chvala «adbirańnia» i adciskańniaŭ biznesaŭ. Adciskajuć u asnoŭnym maleńkija i siarednija firmy — «krupniak», jak viadoma, spradvieku pad kantrolem siamji prezidenta.

Kiraŭnik minskaha Sajuza vieteranaŭ-afhancaŭ Hieorhij Mikałajevič biznes zdabyŭ zusim niadaŭna (nievialikuju sietku kram nibyta pieradali jamu, adabraŭšy ŭ adnaho praźmierna libieralnaha komiersa). I ciapier, kažuć, vieteran pry luboj nahodzie ŭšanoŭvaje Alaksandra Ryhoraviča.

U Dzień pamiaci voinaŭ-internacyjanalistaŭ Hieorhij Mikałajevič arandavaŭ zału staličnaha restarana «Płanieta». Za stolikami sabralisia kalehi. U tym liku staršynia Minskaha sajuza «maržoŭ» Uładzimir Nieściarenka, armiejski doktar-afhaniec. Padkaciła zdymačnaja hrupa respublikanskaha Dziaržteleradyjo. Jak i ŭsiudy ŭ apošnija miesiacy, hałoŭnaj temaj stali pratesty. Pa ŭsim było jasna, što Mikałajevič ručajecca za kožnaha: nichto ź ich nie palez by krytykavać Łukašenku. Nichto z hetych puzatych 50-hadovych mužykoŭ, jakija, napeŭna, byli kaliści suchimi i padciahnutymi. Na miasistych šyjach — załatyja łancuhi z kryžami. «Morž» Nieściarenka zdavaŭsia samym pryhožym — u strohim harnitury, z elehantnaj barodkaj. Mikałajevič ź niedavieram paziraŭ na «marža»-afhanca.

— Ja ščaślivy, što mahu vyjści nočču na vulicu i budu ŭ absalutnaj biaśpiecy. Vakoł paradak i čyścinia. I hetaha damohsia naš prezident! — kazaŭ kaleham pierad kamieraj Hieorhij Mikałajevič. — Nas abaraniaje mocnaja milicyja!

— I šmatlikaja! Dva supracoŭniki na sotniu čałaviek! — padniaŭ kufal Nieściarenka.

— Dziaržava padtrymlivaje mały siamiejny biznes, — nachmuryŭsia afhaniec. — Skažu za siabie, maje mini-markiety kvitniejuć; kab paśpiavać, kupiŭ niadaŭna asabisty pazadarožnik…

— «Lend Kruzier» z V-padobnaj vaśmiorkaj, — paviedamiŭ prysutnym Nieściarenka. — I taksama dziakujučy prezidentu!

— …Ale ja nie mahu zrazumieć hetych niaŭdziačnych pacukoŭ, jakija razhramili Dom urada: na što jany chočuć šturchnuć našu krainu? Jehipieckaja rostań, livijski chaos?!

— Jany chočuć «biełaruskaha cudu»! — uskliknuŭ Nieściarenka.

— Tavaryš Nieściarenka, — nie vytrymaŭ Mikałajevič. — Vy čaho damahajeciesia? Chočacie sapsavać zdymku chroniki?

— Ja — naadvarot! — uzradavaŭsia Nieściarenka. — Chaču zastacca ŭ pamiaci naščadkaŭ prystojnym čałaviekam!

Paźniej ja spytaŭ «marža», navošta jamu spatrebiŭsia ŭvieś hety cyrk.

— Heta dla vas cyrk, — zajaviŭ Uładzimir Ivanavič. — A dla mianie — vykazvańnie hramadzianskaj pazicyi, choć niejkaja sumlennaść pierad saboj… Ja zahartavany, ja ža «morž», tvaju mać, pa 45 chvilin płavaju ŭ ledzianoj vadzie! Ale navat majo ciarpieńnie nie biaźmiežnaje. Daviałosia vystupić…

Što tut kazać… Dla darosłaha niabiednaha biełarusa heta sapraŭdy byŭ učynak.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?