Zarobku za miesiac chopić tolki na najom kvatery, kvartpłatu, apłatu mabilnaha telefona i paru bułak chleba. Piša maładaja mama, žonka doktara.

Zvać mianie Volha. Ja piedahoh‑fiłołah pa adukacyi, naradziłasia i vyrasła ŭ Minsku. Svajoj pracaj ja zadavolenaja — zajmajusia redakturaj, u asnoŭnym praca doma i praź internet.

Dva hady tamu ja vyjšła zamuž za vypusknika Miedycynskaha ŭniviersiteta, taksama minčuka, i ŭ chutkim časie, paśla jahonaj stažyroŭki, nibyta žonka dziekabrysta, pajechała za im u rajonny centr Minskaj vobłaści, kudy jon byŭ nakiravany pa raźmierkavańni, dla pracy ŭ centralnaj rajonnaj balnicy, addać doŭh radzimie.

Toje, što my tut jak ludzi nikomu nie patrebnyja, stała zrazumieła adrazu pa pryjeździe:

u maim mužu mieli patrebu tolki jak u fizičnaj asobie, zdolnaj zakryć kadravuju dzirku. Maksimum, što nam zmahli prapanavać (skazaŭšy, što nam vielmi pašancavała), — heta pakoj u internacie.

My nie stali spračacca i pajechali na ŭskrainu horada pahladzieć na prapanavanaje nam žytło. My ŭbačyli absalutna žachlivaha vyhladu barak z abłuplenymi ścienami i dzie‑nidzie zakrytymi cełafanam voknami. Muž chacieŭ adrazu raźviarnucca i biehčy adtul, ale ja ŭpeŭniła jaho zajści. I chutka pra heta paškadavała. Praz paŭhadziny pošukaŭ kamiendanta da nas vyjšaŭ paŭpjany čałaviek niapeŭnaha połu z barvova‑siniušnym koleram tvaru (akazałasia, što heta ŭsio ž žančyna). Jana pramyčała, što volnych miescaŭ pakul niama, ale chutka musiać źjavicca.

My padnialisia na druhi pavierch. Pach u kalidory stajaŭ taki ahidny, što mianie pačało nudzić.

Ale najhoršaje čakała napieradzie. Akazałasia, što na dziesiać pakojaŭ prybiralnia — adna.

Takoj strašnaj prybiralni ja nie sustrakała nikoli ŭ žyćci. Na ŭvieś pavierch funkcyjanavała adna vanna, ale z‑za rudavata‑čornaha nalotu jaje emal uvohule nie prahladałasia. Ja skazała mužu: «Tvajo raźmierkavańnie — heta horš, čym turma ci Sibir…»

U vyniku my byli vymušanyja źniać kvateru.

Na pytańnie da administracyi balnicy pra mahčymuju kampiensacyju najmu žylla nam spačatku adkazali, što takoha raschodnaha artykuła ŭ biudžecie niama, ale chutka pačali płacić pa adnoj bazavaj vieličyni — 35 tysiač rubloŭ. Kolki kvadratnych mietraŭ jany kampiensujuć?!

Muž pačaŭ vykonvać svoj abaviazak u balnicy. Praŭdu kažučy, jon maryŭ być doktaram usio žyćcio i rabiŭ dla hetaha ŭsio mahčymaje: škoła ź miedalom, 6 hadoŭ niejmavierna ciažkaha navučańnia va ŭniviersitecie, potym — siomy hod stažyroŭki, nieźličonaja kolkaść ekzamienaŭ, zalikaŭ, klatva Hipakrata… I voś jon — DOKTAR! Tak — ź vielmi napružanaj pracaj, tak — ź vializnaj adkaznaściu za žyćcio ludziej, tak — z vysokimi patrabavańniami da ŭłasnaha fizičnaha i maralnaha abličča, tak — z cełym šeraham abmiežavańniaŭ dla siabie asabista. Ale zatoje — lubimaja sprava.

Jon z hałavoj syšoŭ u pracu, a viečarami z zachapleńniem raskazvaŭ, jak jamu padabajecca lekavać… Ale adnojčy jon pryjšoŭ niejki panikły i razhubleny. Ja padumała, niepryjemnaści na pracy, składany chvory.

Ale jon ź niejkim pačućciom soramu i vybačeńnia padaŭ mnie svoj pieršy raźlikovy listok. 515 tysiač! U jaho byli ślozy na vačach. Upieršyniu ŭ žyćci.

Jon čakaŭ hetaha momantu — momantu, kali jon budzie zdolny samastojna zabiaśpiečvać siabie i svaju siamju, — siem hadoŭ. A ciapier razumieŭ, što jahonaha zarobku za miesiac chopić tolki na najom kvatery, kvartpłatu, apłatu mabilnaha telefona i paru bułak chleba.

Ciapier u jaho pačałosia inšaje žyćcio — užo nie było taho zachapleńnia svajoj pracaj, taho haračaha entuzijazmu, ź jakim jon išoŭ u balnicu kožny dzień. Jon zrazumieŭ, što ŭ našaj dziaržavie być doktaram — heta vyrakać siabie i svaju siamju na žabractva. Vysakarodnaje žabractva.

Kali ja daviedałasia, što čakaju dzicia, ja nie viedała, jak jamu pra heta skazać, kab nie zabić kančatkova. Ale chutka pryjšła palohka — jon byŭ ščaślivy ad hetaj naviny. Adrazu źbieh i viarnuŭsia tolki praz hadzinu z sumkaj roznych dalikatesaŭ i bukietam hvaździkoŭ. Ciapier praślaziłasia ja. Ja viedała, što da jaho zarobku jašče 5 dzion, što hrošaj u jaho amal nie zastałosia. Ale jon vielmi chacieŭ, kab hety dzień byŭ dla nas asablivym. I, jak ja vyśvietliła paźniej, pazyčyŭ hrošaj u susieda, miascovaha taksista.

Razumiejučy, što ŭ chutkim časie jamu daviadziecca zabiaśpiečvać jašče i dzicia, jon uziaŭ dadatkovuju padpracoŭku, dadatkovyja načnyja dziažurstvy. Dvoje jaho kalehaŭ, papiaredniaha vypusku, zvolnilisia adrazu paśla zakančeńnia vysyłki — adzin pierajechaŭ u Rasiju, druhi pierajšoŭ u farmaceŭtyčnuju firmu. Aproč muža, u adździaleńni zastaŭsia tolki zahadčyk, jakomu 64 hady.

Ciapier ja bačyła muža tolki zredku i mimachodam, zaŭsiody bieź siłaŭ, ź vialikim ciažaram stomy. Jon faktyčna žyŭ u balnicy.

Mnie zdavałasia, što voś ciapier jon atrymaje varjackuju sumu hrošaj i budzie zadavoleny. Vynikovaja suma ŭ raźlikovym listku była takaja: 968 tysiač. Jahonaja stoma źmianiłasia depresijaj. Ja syšła ŭ dekretny adpačynak, ciapier nie pracuju. I z žacham naziraju, jak u našaj krainie zabivajuć usialakaje žadańnie žyć u joj i pracavać na karyść ludziej.

Kali moj muž skončyŭ univiersitet, jamu dali nievialikuju knižku, dzie było napisana pra jaho pravy jak maładoha śpiecyjalista. Praź miesiac paśla pačatku pracy i «realizacyi» hetych «pravoŭ» my vykinuli jaje ŭ śmietnicu — tudy ž, kudy ŭ našaj dziaržavie vykidajuć daktaroŭ.

Chutka našaja vysyłka skončycca. My, biezumoŭna, źjedziem. Jak źjeduć i ŭsie nastupnyja vypuskniki. Bo TAK žyć čałavieku nielha.

Uvieś hety čas mianie chvalavała adno pytańnie. Čamu ničoha nie robiać u nas tyja dziaržaŭnyja i hramadskija instytucyi (ministerstvy, prafsajuzy), jakija abaviazanyja heta rabić? Niaŭžo jany nie viedajuć pra situacyju? Adkaz byŭ vidavočny: viedajuć, ale ničoha nie robiać, bo ich partfieli im daražejšyja za budučyniu našaj krainy i miedycyny.

Ci ž takija ludzi mohuć štości dla nas zrabić?

Volha Ivanova,adras u Redakcyi

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна