Jaŭhien Kaziula. Fota: Valeryj Viadrenka

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Jaŭhien Kaziula

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Mikałaj Amielčanka

Łukašenka zachapiŭ uładu. Na vulicach Mienska. Fota: Mikałaj Amielčanka

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Fota: Jaŭhien Kaziula

Historyju biełaruskaj fotažurnalistyki niemahčyma ŭjavić biez tvorčaści Jaŭhiena Karpaviča Kaziuli. Ale bieź jaho imieni niemahčyma ŭjavić i historyju narodnaha fotakłuba «Minsk».

Tvorčyja kalektyvy poŭnyja ambicyj, i im zaŭsiody nie chapaje pryncypovaha i dyscyplinavanaha lidera, jaki nie tolki bačyć metu, ale i viedaje, jak jaje dasiahnuć.

Kłubu «Minsk» pašancavała z takim čałaviekam. Kanstruktyŭny prahmatyzm Jaŭhiena Karpaviča dziŭna spałučajecca z dušeŭnaj ciepłynioj, prystojnaściu i śvietłym staŭleńniem da nialohkaha šlachu, jaki prapanavaŭ jamu los.

— Jaŭhien Karpavič, Vy robicie ŭražańnie čałavieka hruntoŭnaha, nietaropkaha, razvažlivaha i… nie haradskoha. Ja maju racyju?

— Ja ad pačatku haradski čałaviek.

Pa pachodžańni.

A pa sutnaści svajoj mnie vielmi blizkija ludzi ziamli.

Moža być, tamu ja adnosna lohka znachodziŭ i znachodžu kantakty ź sielskimi žycharami.

Jany, u bolšaści svajoj, vielmi dobrazyčlivyja i haścinnyja.

I kali ty da ich stavišsia z pavahaj, to jany raskryvajucca vielmi lohka.

— Raskažycie krychu pra siabie

— Pa dakumientach ja — minčanin.

Vytvorčaści — davajennaj, 1936 hodu.

Baćka byŭ vysokakvalifikavanym inžynieram-budaŭnikom.

A ja naradziŭsia ŭ Kazani.

Napiaredadni vajny baćka pracavaŭ pad Jarasłaŭlem.

Maci i my, troje chłopčykaŭ (ja — siaredni), pryjechali da baćki pahaścić i tam zastalisia da 44 hodu.

A ŭ Minsku zastalisia 2 babuli, siastra baćki z dačkoj. Zdaryłasia trahiedyja — rodnyja zahinuli.

U Łošycy jość zavułak Čyžeŭskich.

Heta maje ciotka i plamieńnica.

Jany byli pakaranyja ŭ Łošycy za padrychtoŭku teraktu suprać vysokapastaŭlenaha schodu, jakoje prachodziła ŭ siadzibie.

A ŭ Łošycy znachodziłasia arhanizacyja TOT, jakaja ŭzvodziła vajennyja budynki. Ciotka i plamieńnica pracavali ŭ hetym štabie.

Da plamieńnicy zalacaŭsia aficer SS.

Svajaki nie viedali ŭsiaho i kazali: «Jak tak možna!».

A ŭ ich było zadańnie. Jany padkłali ŭzryŭčatku ŭ piečku, a jaje znajšła adna z ruskich, jakaja tam ža pracavała. Jana i vydała.

Hety aficer sam pryjechaŭ aryštoŭvać plamieńnicu.

Zabrali ŭsich. Starych, praŭda, praz 2 tydni vypuścili.

A abiedźvie Čyžeŭskija pryznalisia va ŭsim, kab vyratavać maich babulaŭ.

— Vielmi niezvyčajnaja historyja! Adras Łošyckaj siadziby — Čyžeŭskich, 8

— Muž siastry, Čyžeŭski, byŭ vajennym intendantam.

Mama nam abiacała, što kali my pryjedziem u Minsk, babula budzie nam piačy pirahi. Paśla taho, jaki hoład my pieražyli na Vołzie, heta było čymści fantastyčnym.

U našym žyćci byli momanty, kali ŭ zimovy čas my charčavalisia tolki bulbianymi ačystkami, jakija maci vymieńvała na apošnija rečy.

Na ŭsio žyćcio zapomniŭsia hety saładkavaty smak.

Advarvali, prapuskali praź miasarubku.

Zmazvali salidołam blachu i rabili, tak by mović, piečyva.

Dobra, što z aciapleńniem prablem nie było. Naftapierahonny zavod pracavaŭ.

U dvor pryvozili mašynu hudrona.

Hety hudron rezali rydloŭkaj na płasty i tapili im piečku.

Kurodym byŭ strašny! Ale my nie mierźli — heta była adzinaja radaść…

Ja i da hetaha času da chleba staŭlusia amal chvaravita.

Nie mahu vykinuć chleb.

— Samaje jarkaje ŭražańnie dziacinstva?

Ja byŭ dziciem kryŭdlivym.

Mianie čymści začapiła mama, i ja padaŭsia va ŭcioki.

Tady mnie było 12.

Ja vyrašyŭ, što źjedu da ciotki ŭ Picier. Pryjšoŭ na vakzał, u kišeni — 50 kapiejek,

niekalki kavałkaŭ chleba i cukru.

Sieŭ u ciahnik, jaki idzie na Maskvu.

Rasčuliŭ svaim apaviadańniem pra biesčałaviečuju maci vajskoŭcaŭ, jakija viartalisia z Hiermanii, i jany schavali mianie ad kantraloraŭ.

Pryjechaŭšy ŭ Maskvu, ja zaznaŭ hora.

Volaj-niavolaj trapiŭ u vuličnuju španu.

Načavaŭ u parku pad estradaj razam ź imi, jany mianie pryniali, karmili.

I skazać ščyra, ni ŭ što załučyć nie paśpieli.

— Dyk Vy mahli stać maskoŭskim chulihanam?

— Naŭrad ci… Mnie było cikava, što takoje Maskva.

Ja, viadoma, znajšoŭ Krasnuju płošču, maŭzalej.

Vielmi chacieŭ trapić u mietro, a hrošaj niama.

I mianie prykmieciŭ milicyjant.

Jon raspytaŭ mianie, chto ja i adkul. A ja, užo pabyvaŭšy pa-za domam, zaroŭ i va ŭsim pryznaŭsia.

Mianie dastavili ŭ dziciačy raźmierkavalnik, pastryhli i adpravili ŭ łaźniu.

A ŭ łaźni tut ža zavodziać dziaŭčat, u toje ž adździaleńnie.

I voś hety stan, kali ty hoły, a tut — dziaŭčaty, jakija pačynajuć žartavać… Heta byŭ stres, jaki zapomniŭsia na ŭsio žyćcio.

Ja z tych časoŭ zapomniŭ dźvie ličby — 12 i 48.

Mnie było 12 hadoŭ, i heta išoŭ 48 hod.

Hetyja ličby ŭspłyvajuć u samyja roznyja momanty.

U raźmierkavalniku ja pražyŭ tydzień. Nas sprabavali vučyć čytać…

A my pad stałom siadzieli i ŭ karty rezalisia.

Praź niejki čas advieźli ŭ Biełaruś.

— Vaša pieršaja sustreča z fatahrafijaj… Nie prosta jak z faktam, a kali vas heta zacikaviła?

— Moj starejšy brat, Juryj, zajmaŭsia fatahrafijaj.

Mianie heta taksama zacikaviła.

I ja, faktyčna padhladajučy praź plačo, atrymaŭ pieršyja navyki fatahrafavańnia. Mnie było hadoŭ 14. Pacichu pačaŭ ŭciahvacca.

U mianie źjaviŭsia «Kamsamolec».

Da taho doŭhi čas byŭ trafiejny «Kodak» ź biasšpulkavaj kasietaj. Źmiaščaŭ 20 kadraŭ.

«Kamsamolec» — heta podstup da «Lubitiela».

— A što Vy zdymali?

— Siamiejnyja śviaty…

Pakul nie staŭ vučycca ŭ technikumie.

Voś tam ja znajšoŭ prymianieńnie svajoj fatahrafii. Heta byli vyjezdy na praktyku.

Potym — spravazdačy pa praktycy. I ŭsie spravazdačy ja ilustravaŭ fatahrafijaj.

Maje spravazdačy zaŭsiody atrymlivali samy vysoki bał.

Svoj pieršy zdymak ja apublikavaŭ taksama ŭ hety pieryjad. Dzieści ŭ 57-m.

Hety zdymak ja zrabiŭ dla «Znamieni junosti».

Ja źniaŭ «Kamsamolski pražektar».

Heta była centralnaja satyryčnaja vitryna ŭ skviery Janki Kupały.

U vojsku ŭžo byŭ aparat, zdajecca «Zorkij».

Ja nie nadavaŭ surjoznaha značeńnia mienavita technicy.

Što było — tym i zdymaŭ. Słužyŭ ja ŭ Hiermanii.

I damohsia dazvołu fatahrafavać. Fatahrafavaŭ u asnoŭnym tavaryšaŭ pa słužbie, pajezdki, Drezden, Patsdam…

Kali kalektyŭ nievialiki — u im praściej.

Arhanizoŭvali ekskursii rehularna…

Tamu trochi ja Niamieččynu i pahladzieŭ, i pazdymaŭ.

— Heta ŭžo, atrymlivajecca, 60-y hod.

A ŭ Vas była cikavaść da niamieckaj mastackaj fatahrafii?

— Nie. Časopisy nie hladzieŭ…

Adzinaje, što dobra pamiataju, — heta vydatnyja niamieckija materyjały.

Kali ja moh nabyć narmalny prajaŭlalnik, plonki, fotapapieru.

Heta była fantastyka!

Kali ja źjazdžaŭ, kupiŭ vielmi šmat raschodnych materyjałaŭ.

Hrošaj asabliva nie było, ale zaniatak fatahrafijaj prynosiŭ i niejkuju kapiejku.

Tyja ž dembielskija albomy…

Chtości kuplaŭ adzieńnie, a ja zakupiŭ fotamateryjałaŭ i instrumientaŭ,

bo lublu niešta rabić svaimi rukami.

U Niamieččynie ja słužyŭ prosta za ścienkaj žanočaha kancłahiera Raviensbruk.

U toj čas tam užo častkova zrabili muziejnuju ekspazicyju, zachavaŭsia krematoryj, słužbovyja pamiaškańni, kaziematy.

U hetym kancłahiery ŭ svoj čas siadzieła žonka Ernsta Telmana.

Jana taksama pryjazdžała siudy.

Ja jaje sfatahrafavaŭ i adpraviŭ u «Znamia junosti».

Z tych časoŭ i źjaviłasia dakładnaje razumieńnie — dla čaho ja rablu zdymak i ab čym jon kaža.

— Vierniemsia da pačatku razmovy. Vy skazali, što choć i haradski čałaviek, u Vas jość cikavaść da karennych sielskich žycharoŭ. Jak Vy heta možacie sami sabie rastłumačyć?

— U svoj čas ja zrabiŭ vystavu «Vytoki».

U anatacyi da vystavy ja napisaŭ svajo razumieńnie, adkul u nas,

u tych ža haradskich žycharoŭ, raptam prajaŭlajecca takaja rysa.

Ja heta vyznačyŭ tak: u pryncypie, usio roŭna, u jakim kalenie, ale my ŭsie ad ziamli.

Chtości raniej, chtości paźniej. Heta adkłałasia ŭ hienach.

Vialiki kadr u hetaj vystavie — zdymak, zrobleny na Śviciazi.

Dreva, a ad jaho — karani ŭ roznyja baki…

— A kudy Vy vypraŭlajecca zaŭsiody z asablivaj radaściu?

— Byli časy, kali mianie vielmi cikaviła Vietka.

Tam zaviazalisia vielmi dobryja kantakty z dyrektaram muzieja i supracoŭnikami.

U Šklarova, pieršaha dyrektara muzieja, byŭ stareńki maskvič,

i my jeździli, spałučajučy ich intaresy i maje.

Jany jeździli ŭ ekśpiedycyi, staradruki šukali…

Jeździli ŭ Niahlubku da tkačych.

U toj čas u Niahlubcy da siaredziny lipienia prajechać biez traktara było niemahčyma.

Z Homiela tudy lotaŭ samalot, kukuruźnik…

Ja jašče zaśpieŭ pieryjad, kali mnohija žychary va ŭzroście kala 50 hadoŭ

nasili vopratku, jakaja ŭžo stała čymści ekzatyčnym.

Andaraki, namitki, na hałavu nakručanyja…

Heta nie falkłornyja zdymki, a žyćcio.

Voś jany iduć pa vioscy tak apranutyja, śpiavajuć, a na zdymku zdajecca,

što jany svaracca.

Miascovyja kazali — heta śviata.

Siarod hetych usich śviataŭ u mianie jość zdymak, dzie staić jurodzivy. Jon chadziŭ u łachmanach, što byli jak sukienka, da piat, basanož.

Asobna ja jaho nie zdymaŭ. Heta psichałahičny momant.

Ja nie mahu ŭryvacca ŭ čužyja asablivaści z fotaaparatam…

Na adkryćci Chatyni Kaminski vystupaŭ i zapłakaŭ.

Kinošniki zdymajuć, a ŭ mianie kom staić.

Ja razumieju, što ŭ hetym płanie ja drenny reparcior.

Heta časam mnie pieraškadžała źniać niešta takoje, što vyklikała b asablivuju ŭvahu.

— Štości asablivaje Vam zapomniłasia ŭ pajezdkach pa hłybincy taho času?

— U Niahlubcy ŭ aeraporcie byŭ adzin rabotnik.

I ŭsia prynaležnaść da pracy ŭ adzieńni — formiennaja furažka.

Jon i kasir, i radyst, i toj, chto supravadžaje na pole.

Mianie pasialili ŭ domie, u jakim byŭ aeraport, kabiniet dantystaŭ,

i heta ž była bryhadyrskaja i haścinica.

Svajho rodu biznes-sici.

U 5 ranicy spać užo było niemahčyma.

Heta 75–77 hod. Pačatak majoj pracy ŭ «Hołasie Radzimy».

Kali ja ŭžo ŭsio źniaŭ, jak čałaviek hruntoŭny, ja zahadzia nabyŭ bilet.

Kali treba było lacieć, samalota nie było.

Viasiella ŭ vioscy niama, inšych padziej niama. Voś i samalota niama.

I tut načalnik aeraporta pakazaŭ, što jon nie apošni tut čałaviek.

Sieŭ za racyju i vyklikaŭ samalot. U Vietki byli pazyŭnyja «Lesapiłka-2».

Ja byŭ adzinym pasažyram.

Takoje było adzin raz u žyćci — piersanalny samalot.

Lotčyki paklikali da siabie ŭ kabinu. Tak i dalacieŭ…

Šmat padarožničaŭ pa Paleśsi.

Toje, što adbyłosia z Čarnobylem, šmat na čym pastaviła kryž.

Potym byli pajezdki i ŭ Zonu.

— I Vašyja ŭražańni?

— Bardak ŭ najvyšejšaj stupieni.

Vyhlad izalacyi, ale izalacyi dla aficyjnaha naviedvańnia Zony.

Kantrolnyja punkty, drot…

A z hetaj Zony ŭsio raściahvali i pradavali na bok.

I nichto siońnia nie viedaje, kolki pabudavana roznych dačaŭ i inšych zbudavańniaŭ, jakija faniać pa poŭnaj prahramie.

Asabliva heta datyčyć mietałaŭ.

Mietał, pakul nie projdzie pieryjad paŭraspadu, zachavaje i ŭ pierapłaŭlenym stanie ŭsie nazapašanyja rečyvy.

Tamu techniku zakopvali.

Pryjazdžajem my ŭ škołu, zachodzim u byłuju stałovuju.

A tam — na kuchni mojki, radyjatary vidavočna niadaŭna adkručanyja.

— Vaša praca ŭ presie?

— Što datyčyć presy, to tut chutčej elemient vypadkovaści.

Byŭ 75-y hod. I skłałasia tak, što ja staŭ razumieć,

što fatahrafijaj ja staŭ zajmacca bolš, čym asnoŭnaj pracaj.

A pracavaŭ u prajektnym instytucie na Biersana.

Byŭ načalnikam siektara niestandartnaha abstalavańnia.

Mieŭ vielmi prystojnuju pa tych časach zarpłatu. Kala 400 rubloŭ.

— Heta vielmi dobryja hrošy.

— Tak. Ale pracaj ja staŭ zajmacca ŭsio mienš.

I zrazumieŭ, što mnie treba vyznačacca.

Ja nie bačyŭ siabie ŭ bytavoj fatahrafii.

Ale ciahnuła ŭ presu. I tut padviarnuŭsia momant.

Patrebny byŭ karespandent u «Hołas Radzimy».

Dla mianie — absalutna nieznajomaja hazieta. Akazałasia, što heta vydańnie

dla našych suajčyńnikaŭ za miažoj.

U toj čas kuryravałasia adpaviednymi orhanami.

I ŭ 75 hodzie ja pryjšoŭ pracavać u hetuju hazietu na zarobak 120 rubloŭ.

Treba addać naležnaje majoj žoncy. Jana nie ŭspryniała heta jak niešta trahičnaje.

Ale i ja staraŭsia.

Jeździŭ u kamandziroŭki, rabiŭ materyjał dla haziety.

I rabiŭ fatahrafičnyja repartažy dla telebačańnia.

— Vy kažacie, što da haziety byŭ prystaŭleny čałaviek z orhanaŭ.

A byŭ jaki-niebudź materyjał, jaki nie prapuścili mienavita

ź ideałahičnych mierkavańniaŭ?

— Było, ale ŭžo paźniej.

U BIEŁTA. Tam była zusim inšaja situacyja.

Cikavaja jana była tym, što materyjał apublikavali,

a nastupstvy byli vielmi surjoznyja…

Chacia byŭ vypadak, kali i nie apublikavali.

Adzin z epizodaŭ — heta jak raz pieryjad na pierałomie, kali Sajuz jašče nie buryŭsia,

ale ŭžo rujnavałasia kampartyja.

Ja byŭ u kamandziroŭcy ŭ Brasłavie i zrabiŭ materyjał.

Razmova ŭ tekście išła voś pra što: partyja starałasia ŭkłaści svaje hrošy ŭ nieruchomaść.

I tady pa ŭsich rajonach pačałosia masavaje budaŭnictva novych budynkaŭ rajkama. Raniej jany siadzieli ŭ standartnych dvuchpaviarchovych budynkach,

i ŭ rajkamie tady było rabotnikaŭ 12 čałaviek.

A na bierazie pačali budavać novy budynak rajkama.

U hetym budynku ja naličyŭ kala 50 ź niečym pamiaškańniaŭ.

I ja zrabiŭ zdymki ŭ muzyčnaj škole ź piačnym aciapleńniem

i žudasnymi ŭmovami, jakaja była raźmieščanaja ŭ staroj kazarmie polskaha pamiežatradu.

Hety artykuł ja zdaŭ, i jaho apublikavali.

Partyja jašče nie była raspuščanaja, i heta byccam vybuchnuła.

Niekalki haziet apublikavali… Jak usich vyklikali na dyvan!

Ale mianie nie čapali. Tady zamacavałasia mierkavańnie,

što sa mnoj treba być aściarožnym.

— A Vy nie robicie ŭražańnia kanfliktnaha čałavieka

— Paźniej byŭ vypadak, kali materyjał nie apublikavali.

Byŭ repartaž, z płoščy Lenina tady jašče.

U toj pieryjad deputaty naładzili haładoŭku ŭ Domie ŭrada.

U abaronu hetych deputataŭ vyjšli demanstranty na płošču.

Žančyny ŭ asnoŭnym. Kala budynka vykankama stajaŭ kardon AMAPu i hetyja žančyny. Vakoł telebačańnie, i ja zdymaju.

A jak tolki chto-niebudź sprabavaŭ prajści, amapaŭcy hladzieli,

kab nie była skiravanaja kamiera, brali zahrudki i adkidvali ŭ bok.

Dzikunstva!

Ja napisaŭ dastatkova žorstki materyjał i prykłaŭ zdymki.

Redakcyja ich pryniała i z kurjeram, jak heta zvyčajna i adbyvałasia,

adpraviła pa redakcyjach haziet.

Vychodzić «Savieckaja Biełaruś», jakaja publikuje adzin sa zdymkaŭ,

bolš-mienš biaskryŭdny.

Biez majho tekstu.

A dalej idzie tekst Jakuboviča, jaki hrymnuŭ takim śpičam — maŭlaŭ, u čas, kali ŭ krainie takija składanaści, zamiest taho,

kab šukać vychad… karespandent taki j taki… zajmajecca niezrazumieła čym…

Apublikavać zdymak i hrymnuć takimi słovami!

I paniesłasia…

Mnie abjaŭlajuć vymovu.

Na vymovu ja adreahavaŭ žorstka.

Ja fotažurnalist i fatahrafuju fakty. Ja nie skaziŭ fakty.

Heta vam vyrašać, davać hety artykuł ci nie. Na jakoj padstavie abjaŭlajecca vymova? Za što?

Dalej — palacieli hałovy.

Namieśnika hałoŭnaha redaktara fotachroniki z farmuloŭkaj

«słužbovaja nieadpaviednaść» zdymajuć z pracy.

Potym byli zdymki ŭ situacyjach, kali razhaniali demanstracyi.

U mianie jość padborka zdymkaŭ, kali zacisnuli apazicyjnuju moładź.

I čuŭ razmovy pamiž kamandzirami AMAPa i milicyjaj.

Kali milicyja chacieła demanstrantaŭ z praśpiekta raźviarnuć na Lenina

i advieści ad centra na Pieršamajskuju, načalnik AMAPu adkazvaŭ,

što heta nie ich sprava.

Hetuju kałonu prapuskajuć napierad, a la HUMa ŭžo stajać aŭtobusy, i pačynajuć miasić.

I ja ŭ centry ŭsiaho hetaha.

Bolš za ŭsio było škada, kali pabjuć aparaturu.

U mianie sieryja z 3 zdymkaŭ…

Na hanku Nacbanka stajać žančyny, ubaku staić chłopiec, dziaŭčynu abniaŭ…

Dvoje AMAPaŭcaŭ ciahnuć mužyka «łastaŭkaj».

Jość kadry, kali nie ja zdymaŭ, a mianie zdymali kala Doma aficeraŭ.

Źniaŭ syn Mikałaja Amielčanki, karespandenta «Źviazdy».

Na hetych kadrach šmanajuć užo mianie.

— Jaŭhien Karpavič, usie padobnyja niepryjemnyja situacyi,

jak jany padziejničali na Vas jak na fatohrafa?

— Na toj pieryjad ja nie sumniavaŭsia, što rablu pravilna.

Prosta ličyŭ, što rablu hodnuju spravu.

Inšaje pytańnie, što prajšoŭ čas, i ja ćviaroza, jak liču, acaniŭ,

što takoje naša sučasnaja apazicyja.

Skłałasia tak, što ja byŭ u partyi.

I ŭstupaŭ śviadoma.

Ustupaŭ u vojsku, u Hiermanii.

U našym aŭtamabilnym bataljonie byli vielmi ciesnyja adnosiny ŭ kalektyvie. Partyjnaja arhanizacyja była takaja, što na schodach

my ŭsie byli kalehami, niezaležna ad zvańniaŭ.

Pytańni stavilisia i vyrašalisia hodna.

Takoha ja bolš nidzie nie sustrakaŭ potym.

Byŭ XXX źjezd kampartyi Biełarusi ŭ Domie aficeraŭ.

Aśviatlali ja i Uładzimir Miaževič. My źniali vielmi mocnyja momanty.

I my vyrašajem — davaj zrobim vystavu z taho, što my źniali,

prosta ŭ pamiaškańni BIEŁTA.

Uvieś źjezd prachodziŭ u abłozie pratestoŭcaŭ.

Uzdoŭž aharodžy skviera było šmat płakataŭ, transparantaŭ i hetak dalej.

Zrabili ekspazicyju, ni z kim nie ŭzhadnili, vyviesili.

I pačalisia prablemy.

My ž na źjeździe čuli ŭsiu niepryvabnuju bałbatniu,

kapańnie pamiž saboj, hryźniu…

Heta ž nidzie nie publikujecca!

Karaciej, ja napisaŭ zajavu ab vychadzie z partyi.

Heta było jak minimum za paŭhodu da raspadu.

Efiekt byŭ — sami razumiejecie jaki.

Karespandent BIEŁTA i takuju zajavu…

Ja ŭžo byŭ hatovy da taho, što mianie zvolniać.

I da hetaha času ździŭlajusia, čamu hetaha nie adbyłosia.

— Vierniemsia ŭ siońnia… Raskažycie, kali łaska, ab adnosinach da Vašaj tvorčaj,

kłubnaj pracy ŭ Vašaj siamji? U mnohich fatohrafaŭ heta vylivajecca ŭ kanflikty.

U kahości, naadvarot, heta znachodzić padtrymku.

— Usie my žyvyja ludzi.

Voś ciapier ja zajmajusia kłubam.

Naturalna, ja moh by pajści načnym dyrektaram, dziažuryć, atrymlivać kapiejku…

I kali byvajuć biazvychadnyja situacyi ź finansami, moža ŭźniknuć kanfliktnaja situacyja.

Ale ŭ ahulnym, jak kažuć, dziakuj žoncy.

Voś my rychtavali pieršuju «Fatahrafiku-71»

Chto, akramia takich entuzijastaŭ jak my z žonkaj,

moh prymierkavać svoj adpačynak dla taho, kab pajechać nie adpačyvać, a ŭ Vilniu, Talin, Ryhu, Leninhrad, dzie my sustrakalisia z fatohrafami, kłubami i ahitavali za ŭdzieł u vystavie?

My addali nie tolki čas, ale i ŭkłali svaje finansy ŭ pajezdku.

— Jaŭhien Karpavič, u Vas jość kantrastny dvajny partret — chłopčyk i surovy mužčyna. Što za historyja?

— A heta ŭ rečyščy ekśpierymientaŭ «Fatahrafiki».

Byŭ u cyrku i źniaŭ, zdajecca, «Jupiteram-11» hledačoŭ

z procilehłaha boku amfiteatra. Partret — adna dziesiataja ŭsiaho kadra.

Mnie padałosia, što hetych chłopčyka i pažyłoha mužčynu niešta źviazvaje.

Chacia nasamreč — absalutna čužyja adzin adnamu ludzi.

— Tak, dramatyčny efiekt jość.

«Fatahrafika» — heta simvał biełaruskaj fatahrafii 70-80-ch. Vam nie kryŭdna, što ŭžo 20 ź lišnim hadoŭ ničoha padobnaha Kłub nie hienieruje? «Fatahrafika» adbyłasia, i ŭsio. Raźvićcia jana nie atrymała.

— Jość taki momant.

Nastalhija pa tym časie vyljecca ŭ toje,

što my zrobim u honar jubileju Kłuba vystavu «Fatahrafika. 40 hadoŭ».

Z tych vystavaŭ, jakija byli, adbiarem najlepšyja pracy.

Sama ideja «Fatahrafiki» naradziłasia ŭ 70-m hodzie.

Tamu 40 hadoŭ — heta pravamierna.

— Pryjemna hladzieć na vašaje novaje pamiaškańnie. Ale chočacca, kab Vy prydumali niejkuju ekspazicyju, albomy, videainstalacyi — toje, što adlustroŭvaje hetyja 50 hadoŭ Kłuba.

— Ja vielmi realna aceńvaju arhanizacyjny patencyjał Kłuba.

Jon vielmi słaby.

Ja nie chaču vystaŭlać siabie jak uzor słužeńnia hetaj spravie.

Ale tym nie mienš.

Ja vielmi bajusia, kali niešta raspačać, to hetym budzie zajmacca 2–3 čałavieki.

Heta vielmi ciažkaja praca, jakaja źviazanaja

z arhanizacyjaj mižnarodnaha mierapryjemstva.

Ja prosta bajusia, zajaviŭšy, potym sarvacca.

Heta vielmi nahladna pakazaŭ i ramont kłuba…

Ja ŭvieś čas ahučvaju ŭ Kłubie — chłopcy, nu choć chto-niebudź skažycie:

«Tak, ja hatovy zajmacca spravami Kłuba».

Dla mianie heta niejkaja raskoša? Dyvidendy?

Ja hatovy addać styrno kamuści bolš maładomu.

Ja vaźmu za ruku, paviadu pa ŭsich instancyjach, paznajomlu z usimi.

I sam nie sydu, budu pobač.

Ale achvotnych niama.

Nastolki pryvykli, što ŭsio robicca kimści inšym…

Jość dobryja ludzi, biezadmoŭnyja.

Ale jany nie hatovyja zajmacca rucinnaj pracaj.

Za 3,5 miesiacy letniaha času ja nie źniaŭ nivodnaha kadra,

zajmajučysia kłubnym spravami.

Chtości jeździŭ na plenery, ale mnie było nie da hetaha.

Była zadača — skončyć da vieraśnia.

Ciapier mianie možna nazvać prarabam Kłuba.

Sahravaje razumieńnie taho, što ŭsio heta nie razvaliłasia i žyvie.

I što ty maješ da hetaha niekatoraje dačynieńnie.

— Užo možna skazać, što ŭ Vas jość tvorčy los. Na Vaš pohlad, ci skłaŭsia jon?

— Padčas pracy ŭ «Hołasie Razdimy» i BIEŁTA

ja stvaryŭ sabie peŭnuju tematyku, jakaja mnie cikavaja va ŭsich płanach.

U mianie było źniata bolš za sto narodnych majstroŭ u roznych situacyjach.

Tady padumaŭ, čamu b nie zrabić takuju vystavu.

I zrabiŭ.

Nazvaŭ jaje «Ad pradziedaŭ, spakon viakoŭ».

Pakazaŭ u Minsku, Brasłavie i Hrodnie.

Ja hetuju vystavu padaryŭ muzieju historyi i kultury Biełarusi.

«Vytoki» — taksama adlustravali peŭny pieryjad.

Bolš vyrazny vynik — vystava «Skryžavanni».

Heta i sapraŭdy skryžavańni, na jakich my sustrakajemsia ź ludźmi,

našy darohi, padarožža.

— Kali ja pravilna zrazumieŭ, u Vas było 3 piersanalnych vystavy?

— Nie, ich było bolš.

Byli vystavy takija, jak «Chatyń».

Zdymać my pačynali ź Juryjem Vasiljevym.

U mianie byŭ mataroler «Tuła-200», na jakim my tudy i jeździli.

Niejak pryjechali ŭžo ŭ ciemry, poźniaja vosień była.

Litaralna navobmacak pastavili pałatku, zanačavali.

Pračynajemsia, a my, akazvajecca, na mohiłkach…

Za Chatyńniu jość vioska Mokrać, dzie ja ŭładkavaŭsia letam.

I 2 tydni zdymaŭ tam.

U hetaj sieryi jość kadr, dzie steła na miescy pachavańnia,

z-za jaje padymajecca chmara, ale jana padobnaja da dymu. Heta nie mantaž.

Była haračynia. A hetaja chmara na čystym niebie źjaviłasia niezrazumieła adkul.

Voś tak nabraŭ materyjału, i potym ja staŭ amal što štatnym fatohrafam pa Chatyni. U mianie vydadziena 5 albomaŭ pa hetaj temie.

U vyniku skłałasia i vystava.

U Minsku, Hrodnie, Kalininhradzie, jašče šmat dzie pakazvaŭ.

Z «Chatyńniu» jeździŭ i ŭ Chierson.

Ja niejak sabraŭ śpis z vystavaŭ svaich. Atrymałasia kala 120 vystavaŭ. Piersanalnych i kalektyŭnych.

— A što chaciełasia zrabić, ale nie atrymałasia?

— Ja daŭno chaču zrabić vystavu ab adnoj vioscy.

Pažyć u joj dzion 20–30. Źniać ludziej, žanry, situacyi, architekturu.

U svoj čas na telebačańni pramilhnuła vioska Paryž.

Tam byŭ pakazany chram, jaki znachodzicca za rečkaj, a pa sutnaści — u inšym nasielenym punkcie. Voś tady ja i zahareŭsia… Pajechaŭ…

Ja nie vielmi schilny da satyryčnych siužetaŭ.

Ale tam možna było zdymać tolki z hetaha punktu hledžańnia.

Jość nakidy, źviazanyja z Paleśsiem.

Ja, praŭda, bajusia, — ci nie prapuściŭ čas.

Heta źviazana z tym, što siało vielmi mocna źmianiła svajo abličča.

Vielmi mocna.

Taho davieru, jakaja była ŭ 70-80-ja hady, užo možna i nie sustreć. Pakaleńnie hetaje kali nie vymierła, to vymiraje.

A novyja…

U vioskach heta čaściej pryjezdžyja, siezonnyja na leta.

Ja šukaju takuju hłybinku, u jakoj taja dušeŭnaja čyścinia jašče zachavałasia.

Taja mahčymaść znosinaŭ, što była raniej.

Bajusia, ja heta ŭpuściŭ.

— Pytańnie, jakoje ja zadaju ŭsim.

Juryj Siarhiejevič Vasiljeŭ niejak skazaŭ, što fatahrafija pavinna być lohkaj…

— Ja nie viedaju, jaki sens jon ŭkładaŭ — lohkaje ŭsprymańnie abo stvareńnie…

Ale ja b z takoj traktoŭkaj nie pahadziŭsia.

Tym bolš, što fatahrafija — roznaja.

Jaje nie padviadzieš pad adzinaje razumieńnie i ŭsprymańnie.

Jość fatahrafija, jakaja nasamreč moža stvarać uzvyšany,

lohki nastroj.

A jość fatahrafii, jakija ŭsprymajucca navat z bolem.

Kali hladziš u taho ž Baltermanca…

Sałdaty kala zabitych žycharoŭ.

Heta ž trahiedyja!

Kožnaja fatahrafija pavinna ŭsprymacca tak,

jak jana była zadumanaja i dla čaho pryznačanaja.

— A jak Vy staviciesia da ekśpierymientaŭ fatohrafaŭ vašaha pakaleńnia ź ličbaj? Uziać apošniuju vystavu Dychavičusa…

— Tak!

Jak ja zachaplaŭsia jaho čorna-biełymi fatahrafijami.

Heta było dla nas niedasiažnaj maraj!

I raptam — bac!

I bolš ničoha.

Tamu, ja dumaju, što heta składany momant dla luboha fatohrafa.

Na pierałomnym etapie, kali źjaŭlajucca novyja technałohii i mahčymaści — zdoleć pieraklučycca hodna.

Ja vielmi samakrytyčna staŭlusia da taho, što rablu siońnia ź ličbaj.

Nie vałodaju fotašopam.

I ŭ mianie niama žadańnia jaho spaścihnuć.

Tak skłałasia, što hod tamu ja straciŭ mahčymaść pracavać u łabaratoryi.

Kab nie stracić adčuvańnie zdymak, staŭ zajmacca ličbaj.

Ale nie straciŭ žadańnia zajmacca čorna-biełaj fatahrafijaj.

I choć siońnia nie mahu addavać uvahu zdymkam,

ja źviarnuŭsia da svaich archivaŭ.

Jany ŭ mianie bolš-mienš pryviedzienyja ŭ paradak.

— Archivy jość. A jak Vy źbirajeciesia imi rasparadzicca?

— Staŭleńnie da dziaržaŭnaha archiva aściarožnaje.

Tak nie pavinna być, kali fatahrafija padajecca biez aŭtarstva.

Hetaja tendencyja pajšła, moža, nie ad samoha archiva,

a chutčej ad fotachroniki BIEŁTA. Aŭtar zrabiŭ fatahrafiju, a jana vychodzić pad rubrykaj «Fota BIEŁTA».

I heta pieravandravała ŭ archivy.

Vielmi časta publikujecca fatahrafija, pad jakoj napisana:

«Archiŭ kinafotadakumientaŭ».

Ja razumieju, što ŭ mianie jość siamja, syn, jaki moža stać pierajemnikam

majho archiva. Ale ŭ mianie niama iluzijaŭ adnosna taho,

nakolki heta budzie synu, unukam cikava ŭ dalejšym.

Na siońniašni dzień u mianie ciopłaje staŭleńnie da muzieja historyi i kultury Biełarusi. Heta, mahčyma, tamu, što tam pracuje Nadzieja Saŭčanka,

jakaja sistematyzuje, zachoŭvaje, bieražliva stavicca da fatahrafii.

Jość dumka pieradać svoj archiŭ mienavita ŭ hety muziej.

Heta jašče nie kančatkovaje rašeńnie.

Važna ŭsio pravilna aformić.

Kab u vypadku nieabchodnaści maje spadčyńniki mahli karystacca maim archivam.

— Kolki ŭ Vas zachoŭvajecca niehatyvaŭ?

— Kali pa kolkaści z dublami, to bolš za 10 tysiač.

U adroźnieńnie ad kaleh, jakija masava vykidali niehatyvy,

ja vykidaŭ tolki techničny brak.

Ja razvažaŭ: siońnia ja na hety kadr hladžu tak, zaŭtra inakš.

Źmienicca śvietapohlad, razumieńnie taho, što rabiŭ.

I nie tolki ŭ mianie.

Adnym z fatohrafaŭ, jaki paćvierdziŭ takija ŭstanoŭki, źjaŭlajecca Jan Bułhak.

U jaho šmat niemudrahielistych zdymkaŭ.

Ale jak cikava jany siońnia vyhladajuć!

Nie paraŭnoŭvaju siabie z Bułhakam, ale projdzie čas, i maje fotazdymki,

jakija ja zdymaŭ u vioskach, buduć ź cikavaściu ŭspryniatyja.

Na žal, čałaviek časta nie stavić pierad saboj niejkich zadačaŭ.

Nie zadumvajecca, dla čaho jon heta zrabiŭ.

Pavažaju zachapleńnie kanceptualnaj fatahrafijaj.

Ale kali ja baču fatahrafiju, u jakoj aŭtar, umoŭna kažučy,

źniaŭ svaje ŭłasnyja nohi, uźnikaje pytańnie — navošta?

Ja nie bajusia padacca kamuści niesučasnym.

U žyćci byŭ vielmi jarki prykład. Moj dobry znajomy, mastak,

rabiŭ vystavu ŭ suaŭtarstvie z Alesiem Razanovym.

Toj pisaŭ kanceptualnyja vieršy. A mastaku, vidać, nie davaŭ spakoju kvadrat Maleviča. Jon zrabiŭ vystavu «Jajkakvadraty».

Ja da hetaj vystavy pastaviŭsia vielmi spakojna.

Chadzili ekzaltavanyja kabietki: «Jakaja aŭra». A mianie nie praniało!

I ja nie bajusia skazać, što ja hetaha nie zrazumieŭ!

— Vy — sfarmavany fatohraf z prafiesijnaj bijahrafijaj. Byli ŭ Vas asabistyja simpatyi ŭ fatahrafii?

— Dumaju, adnaznačnaha adkazu tut być nie moža.

Byŭ u svoj čas cikavy Romas Rakaŭskas.

My ź im i siabravali.

Było šmat fatohrafaŭ, jakim ja pa-dobramu zajzdrościŭ.

Heta i Leŭ Šarścieńnikaŭ, jaki pracavaŭ u časopisie «Ohoniok».

Ja razumieŭ, što ŭ jaho inšyja mahčymaści ŭ płanie pajezdak i kamandzirovak.

Ale toje, što jon rabiŭ — mianie heta kranała.

Mianie vielmi cikavili fatohrafy staroj škoły — bytaviki.

Toje, u jakich umovach jany pracavali.

Jak zdymali, biez chitrykaŭ.

Hetyja prymityŭnyja studyi, zadnik, anturaž.

Samaje hałoŭnaje — heta toje, što jany pakinuli, jakija vobrazy stvaryli na svaich fotazdymkach.

U Ivanaŭskim rajonie byŭ fatohraf, jaki zdymaŭ svaich viaskoŭcaŭ.

Byŭ prosta sielskim fatohrafam. Heta 50-ja hady.

Jon pakinuŭ paśla siabie čamadan niehatyvaŭ.

A ja ŭ svoj čas zadumaŭ vystavu «Fota sa staroha alboma».

Jana prajšła niezaŭvažanaj, na terytoryi BIEŁTA, kudy dostup byŭ abmiežavany.

I kali ja rychtavaŭ hetuju vystavu,

ja źjeździŭ u Motalski muziej i ŭziaŭ niehatyvy, jakija mianie cikavili.

Drukavaŭ užo sam.

Chłopčyki ŭ nieadpaviednych botach i šapkach…

Hetyja ludzi tak i žyli! Hety fatohraf zdymaŭ viasielli, pachavańni, śviaty, zastolli.

— A možna ich pakazać znoŭ i bolš šyroka?

— Treba jechać tudy, u viosku Motal.

I razmaŭlać z supracoŭnikami muzieja.

Takoj mahčymaści ja nie vyklučaju.

Niadaŭna była pieradača pra žančynu ź vioski Čemiaryn.

Siužet byŭ pabudavany na tym, što havaryli ź ludźmi, u jakich zachavalisia jaje fatahrafii.

— Vy nie dumali zrabić jaki-niebudź asabisty prajekt na hetuju temu?

Uziać dziciačyja fotazdymki tych ludziej, jakija žyvyja, i źniać ich partrety ciapier?

— Viadoma!

Ale, na žal, mituśnia štodzionnaja adsoŭvaje ŭsio na druhi płan.

— Ci ličycie Vy biełaruskuju fatahrafiju paŭnavartasnaj?

A kali nie — čaho joj nie chapaje, kab stać značnaj źjavaj dla hramadstva?

— Tut, napeŭna, paprostu možna trapić u retrahrady.

Dumaju, što mnohija aŭtary, jakija siońnia niešta aktyŭna zdymajuć,

praź niekalki hadoŭ ad hetaha adyduć, i nichto pra ich i nie ŭspomnić!

Zaŭvažaješ adnu zahanu, hledziačy na vystavy.

Paviarchoŭny pohlad aŭtaraŭ na toje, što jany robiać.

Nie prymaju toj hłamur, jaki źjaŭlajecca ŭsio čaściej.

Pry tym, što jon sustrakajecca siońnia ŭ aŭtaraŭ, jakich ja raniej viedaŭ jak vielmi surjoznych.

Z toj ža Litvy.

Jany pieraklučylisia na ličbu i kamputar, atrymali vielmi bahaty instrumient.

Ale stracili pačućcio miery.

Na žal, takija jość i ŭ nas u kłubie.

U Biełarusi jašče nie vielmi vykazanaje, ale jość imknieńnie da zachavańnia manachromnaj fatahrafii.

Mnie zdajecca, heta vielmi važna.

Majo asabistaje staŭleńnie da manachromnaj fatahrafii vielmi ciopłaje.

Liču, što toj, chto nie prajšoŭ praz manachrom, lepš by nie zajmaŭsia koleram.

Vielmi časta zabyvajuć pra pieršasnaje pałažeńnie ab fatahrafii.

Heta śvietłapis!

Tak, ja razumieju, što ŭ kalarovaj fatahrafii jość svaje zakony.

Ale pieršapačatkova musić prysutničać razumieńnie manachromnaj fatahrafii.

I vielmi škada, što siońnia ilvinaja častka fatohrafaŭ

abminuła praces łabaratornaj apracoŭki materyjału — prajaŭka plonki, druk i h.d.

Ale mianie vielmi raduje, što ŭžo jość maładyja ludzi,

jakija svoječasova heta zrazumieli, i pajšoŭ adkat ad ličby.

U kahości adbyłosia viartańnie, a ŭ kahości — adkryćcio čorna-biełaj, manachromnaj fatahrafii.

U kalarovaj fatahrafii pryciahvaje strymanaść tonaŭ.

Kidkaja fatahrafija nie kranaje.

— Dziakuj, Jaŭhien Karpavič, zdaroŭja Vam i tvorčaha entuzijazmu.

Vy nam patrebnyja!

Hutaryŭ: Valeryj Viadrenka

Fota: Jaŭhien Kaziula, Valeryj Viadrenka, Mikałaj Amielčanka

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?