Niejak niadaŭna ŭ Dokšycach daviałosia nazirać nie vielmi pryjemnuju karcinu. Viartaŭsia ja ŭviečary z kaścioła. Mima mianie praniesłasia milicejskaja mašyna i raptam spyniłasia.

Pryhledzieŭsia. Akazvajecca, niepadalok la płota stajaŭ pjanavaty čałaviek. Da jaho i padyšoŭ milicyjant i pačaŭ jamu štości kazać. Čałaviek ci to nie źviarnuŭ uvahi, ci to ahryznuŭsia — mient daŭ jamu kułakom u tvar. Mužyk až sieŭ ad niečakanaści. I ŭ toj čas «vartavy paradku» ŭdaryŭ jaho jašče raz — nahoj u hrudzi, sieŭ u mašynu i pajechaŭ dalej.

Chaj sabie čałaviek i byŭ pjany, ale ž jon čałaviek i stavicca da jaho treba pa‑čałaviečy. Ale, zdajecca, milicyja ličyć, što joj usio dazvolena.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?