Ejdzi Jachajra pryjechała ŭ Biełaruś vučycca ŭ Viciebskaj vieterynarnaj akademii. Zhadvaje, što jechać u nieznajomuju krainu było strašna, bo ŭvohule nie viedała ničoha pra Biełaruś i nie razumieła movy. Ale paśla, jak asvoiłasia, Biełaruś joj spadabałasia, bo tut spakojna i možna hulać pa vulicach, što ŭ Ekvadory asabliva nie zrobiš, bo tam składanaja kryminahiennaja situacyja.

Hetym letam, paśla zakančeńnia VNU, ekvadorka pryniała zaprašeńnie adnakurśnika Juryja Udodzika, jaki pracuje ŭ «Biarozaŭskim» hałoŭnym vieterynarnym uračom, i pryjechała pracavać u hetaje ž sielhaspradpryjemstva. Jana lubić žyvioł, tamu abrała prafiesiju vieterynara. Choć jaje dahetul čakajuć na pracu ŭ Ekvadory, zaprašajuć u Ispaniju, dzie žyvie ciotka. Dziaŭčyna kožnaje leta na kanikułach jeździła tudy i pracavała pa śpiecyjalnaści.

Pakul ža vyrašyła papracavać u Biełarusi, kab na praktycy pabačyć, «jak tut zajmajucca žyviołahadoŭlaj, utrymlivajuć i hadujuć bujnuju rahatuju žyviołu. Bo ŭ nas u Ekvadory zaŭsiody ciopła, našy karovy nie viedajuć, što takoje siena, jany kruhły hod pasucca na pašach i jaduć zialonuju travu».

Pryniali dziaŭčynu na Biarozaŭščynie, pa jaje słovach, dobra, dali žyllo, dapamahali i słovam, i spravaj: «Susiedzi ŭ mianie vielmi dobryja, dapamahli abžycca, prynieśli meblu, pradukty — chto bulbu, chto pamidory. Mnie padabajecca tut.

Viadoma, krychu pieraškadžaje moŭny barjer. Voś razumieju ruskuju, a razmaŭlać składana. Siudy pryjechała — tut užo havorać pa-inšamu».

Adzinaje, da čaho Ejdzi nijak nie moža pryzvyčaicca — da biełaruskaj kuchni: 

«Kuchnia, viadoma, zusim-zusim inšaja. Heta prosta žach dla mianie, — krychu biantežycca i śmiajecca dziaŭčyna. — Kožny dzień dla mianie siurpryzy. Choć i žyvu tut užo šeść hadoŭ, nijak nie znajdu svaju stravu.

Časta jem prosta rys. Tam, adkul ja, šmat sadaviny i harodniny. Ja mahu skazać nazvy našych straŭ, ale nichto nie zrazumieje, što heta.

Viadoma ž, samy hałoŭny ŭ nas pradukt — heta banany. U nas ich hatunkaŭ piać-šeść. Tyja, što pradajuć tut, nielha paraŭnać z našymi. Našy — bolš sałodkija i duchmianyja. Da taho ž my ich zryvajem užo śpiełymi, a ŭ Biełaruś, jak viadoma, adpraŭlajucca banany, jakija daśpiavajuć u darozie. Rastuć u nas takija, jakija možna jeści syrymi, a jość taki sort płatan — heta zialony banan. Jaho my varym, jak vy bulbu.

U Ekvadory my spažyvajem šmat ryby. U nas raspaŭsiudžanaja tyłapija. Tut ja kuplaju stronhu, u nas jana vielmi darahaja, i skumbryju. Bulbu jem, ale heta nie maja strava.

Prysmaki, soki — takija ž, jak u nas. Ja b skazała, što tut navat bolšaja raznastajnaść. Upieršyniu ŭ vas mnie było dziŭna ŭbačyć sok z pamidoraŭ. U nas takoha naohuł niama. U nas ź ich hatujuć tolki sałatu».

Vielmi spadabaŭsia ŭ Biełarusi ekvadorcy śnieh: «Zima — heta kazka! U nas niama śniehu. Mnie padabajecca śnieh, vielmi pryhožaja zimovaja pryroda. Ale choładna, dahetul nie pryzvyčaiłasia da hetaha».

Pra radzimu ž jana raskazvaje tak:

«Ekvador možna ŭmoŭna padzialić na čatyry častki: hornaja častka, uźbiarežža, džunhli i Hałapahoskija vyspy. Ja rodam z hornaj častki krainy, tam bolš choładna, čym na ŭźbiarežžy. A prybiarežnaja častka krainy vielmi haračaja. U nas jość vułkany, šmat vidaŭ dzikich žyvioł. Jość pryhožyja miescy dla prahułak.

Ekvador — adzin z najbujniejšych eksparcioraŭ bananaŭ. U nas samyja dobryja šakaład i kava. Nie tak daŭno pačali pradavać u inšyja krainy čaj. Dziki čaj raście ŭ toj častcy krainy, adkul ja rodam. Nie viedaju, ci budzie jon u Biełarusi. My taksama źbirajem listočki karycy i zavarvajem ich jak harbatu. Usiu harodninu, sadavinu sami vyroščvajem i źbirajem. Ź miasa ŭžyvajem bolš jałavičynu, jana bolš tannaja, śvininu i kurycu. Raniej pradavali miasa dzikich žyvioł, ciapier heta zabaroniena».

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?