Žurnalist «Svabody» Andrej Kuźniečyk rychtujecca da etapavańnia z Mahiloŭskaj turmy №4 u Navapołackuju kałoniju №1. Palitviazień praciahvaje pisać kranalnyja vieršy svaim dzieciam — 8-hadovaj Janinie i 3-hadovamu Maćvieju.

Kuźniečyka abvinavacili ŭ «stvareńni ekstremisckaha farmavańnia» (art. 361-1 KK).

Paśla razhladu apielacyi ŭ Viarchoŭnym sudzie (jaki pakinuŭ prysud u sile) palitviaźniu dazvolili spatkańnie z žonkaj Alesiaj. Ciaham dźviuch hadzin jany razmaŭlali praz škło.

Chłopcy ŭ kamiery žartam siabie nazyvajuć «jeŭrazekami»

U Mahiloŭskaj turmie abmiežavanaja kolkaść kabinak dla razmoŭ źniavolenych z rodnymi. Tamu baćkam Andreja daviałosia pryjechać ź Viciebska ŭ Mahiloŭ i a 5-j ranicy zaniać čarhu dla žonki Alesi, jakaja jechała ź Minska z małymi dziećmi.

Pavodle ŭražańniaŭ Alesi, Andrej nastrojeny pazityŭna. Pažartavaŭ, što pierad etapam chacieŭ pahalicca nałysa, ale vyrašyŭ pierad spatkańniem zachavać pryčosku, kab nie šakavać žonku.

«Andrej uvieś čas u adnoj i toj ža kamiery. Na pačatku leta tam znachodziłasia niekalki «maciorych» kryminalnikaŭ, jakija siadzieli za surjoznyja złačynstvy. Ciapier «adpietych» u kamiery niama.

Chłopcy ŭ kamiery žartam siabie nazyvajuć «jeŭrazekami» — tam šmat palityčnych, u tym liku ajcišnikaŭ, a taksama siadziać maładyja chłopcy pa narkatyčnych artykułach. Andrej kaža, što ŭsie narmalnyja, adekvatnyja ludzi. Adnak jaho, jaki zaŭsiody razmaŭlaje pa-biełarusku, mnohija nie razumiejuć, tamu jon vymušany razmaŭlać pa-rusku», — kaža Alesia.

Z kamiery zabrali televizar, Andrej hetamu vielmi rady. Z krynic infarmacyi zastałosia tolki radyjo i pieryjodyka, jakuju rodnyja vypisali žurnalistu.

«Andrej nie duža rady nakiravańniu ŭ Navapołackuju kałoniju, bo pra jaje chodziać nie vielmi dobryja čutki. Ale jon spadziavajecca, što tam budzie ŭsio adno nie horš, čym u Mahiloŭskaj turmie, i dakładna lepiej, čym u CIPie na Akreścina», — dzielicca padrabiaznaściami razmovy z mužam Alesia.

«Dla Andreja najvažniej siamja, jak i zaŭsiody»

U kožnym svaim liście Andrej dasyłaje dzieciam svaje vieršy. Pytajecca, jak reahujuć dzieci, ci słuchajuć i ci razumiejuć ich. Apošni vierš byŭ pra lasnyja jahady.

Les advieku čałavieku
Doryć proćmu smačnych lekaŭ.

Niejk, jak hrom miž chvoj dramaŭ,
Ź miechu — chmary navalničnaj —
Pakacilisia čarnički
Na dałoni letnich traŭ.
I ŭśmichnulisia sunicam:
«Možna z vami pasialicca?»

A cikaŭnyja maliny
Až padbiehli da ściažyny —
Hop u koš: «A pakažy,
Dzie nad soniečnaj palanaj
Kružyć ziołak pach harkavy,
Dzie pužlivy kust ažynaŭ
Pad laščynaju dryžyć?»

Kala zybkaj bałacinki
Moch lulaje žuravinki,
Šepča: «Trošku pačakaj,
Kali jarkich vitaminaŭ
Dla prastudnaj paraviny
Budzie ŭvosień uradžaj».

Alesia raspaviała, što dačka Janka, pasłuchaŭšy vieršyk, zapytałasia, što takoje ažyny. Adrazu paśla spatkańnia jany ź dziećmi pajechali da baćkoŭ Andreja na lecišča, dzie kožny hod adpačyvali z tatam. Na babulinym leciščy dziaŭčynka pakaštavała ažyny na smak. Dzieci z babulaj uvieś čas zhadvali, jak raniej jany tut bavili čas z tatam.

«Ja admysłova dla Andreja zdymaju šmat fatahrafij i videa dziaciej, kab niejak kampiensavać toje, što jon prapuskaje. Kab jon adčuvaŭ siabie ciesna źviazanym z nami. Jon raskazvaŭ, što nahledzieŭsia tam roznych žyćciovych dram, raspadaŭ siamiej. Što ludzi pa-roznamu pieranosiać svajo stanovišča. Ale dla Andreja najvažniejšaja siamja, jak i zaŭsiody. Jon ščyra dziakuje ludziam, što padtrymlivajuć nas», — raspaviała Alesia.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?