— Mnie nadakučyła hladzieć, jak kala dźviarej padjezda na bakavoj ściency ŭsie kamu zachočacca lepiać abjavy: «Pradaju toje», «Zdymu heta». Žesaŭcy abjavy zryvajuć — ścieny ŭsie ŭ rvanych papierkach, farba abłuplenaja. I ja vyrašyła pakłaści hetamu kaniec. Uziała i namalavała kala dźviarej padjezda vialikuju karcinu, kab nie pakinuć «klejščykam» volnaha miesca, — raskazvaje Alaksandra Mikałajeŭna.

Kab «klejščyki» nie sapsavali karcinu, Alaksandra Mikałajeŭna napisała, što abjavy na ścienach lapić zabaroniena: «I pierastali! Ciapier u nas čyścinia».

Karciny la padjezda: «Adčyniajucca dźviery — i ledź nie pa śpinie mianie plaskajuć»

Susiedzi viedajuć Alaksandru Mikałajeŭnu jak zaŭziatuju akuratystku. Žančyna kožnuju ranicu navodzić paradak kala svajho padjezda. Upryhožvaje terytoryju miakkimi cackami, padkormlivaje katoŭ, jakija, na jaje dumku, «sanitary dvara» (jany ratujuć žycharoŭ ad škodnych pacukoŭ).

Praŭda, z takoj pazicyjaj zhodnyja nie ŭsie — niekatoryja susiedzi niezadavolenyja badziažnymi katami i pahražajuć vyklikać padmohu z Hurskaha. Ale i tyja, u kaho pieršapačatkova ŭźnikli roznahałośsi z nahody žyvioł, karciny acanili moŭčki. Viedajuć, što Alaksandra Mikałajeŭna ŭ kišeniu za słovam nie palezie, u jaje na ŭsio jość svajo mudraje bačańnie.

— Pieršaja karcina kala padjezda praisnavała niekalki hadoŭ. Potym farba abłupiłasia — i ja vyrašyła namalavać novuju, — Alaksandra Mikałajeŭna paprasiła rabotnikaŭ ŽESa začyścić ścienku ad staroj farby i namalavała bukiet kvietak. Niekatoryja susiedzi, prydzirliva ahledzieŭšy novy tvor, zastalisia niezadavolenyja: maŭlaŭ, papiaredniaja karcina była cikaviejšaja, hetaja zanadta jarkaja. Alaksandra Mikałajeŭna nie kryŭdzicca: usie ludzi roznyja, kožnamu nie dahodziš.

Piejzaž kala padjezda

Piejzaž kala padjezda

Na jaho miescy źjaviŭsia voś hety naciurmort, jaki susiedziam čamuści spadabaŭsia mienš

Na jaho miescy źjaviŭsia voś hety naciurmort, jaki susiedziam čamuści spadabaŭsia mienš

Malavać karciny dla minčanki — adno zadavalnieńnie. Ale ŭźnikajuć techničnyja niazručnaści. Dźviery padjezda adčyniajucca vonki, prastory pamiž imi i bakavoj ścienkaj mała. A tam — kresła z pendźlami i farbami.

— Tolki pačnu malavać, jak adčyniajucca dźviery i ledź nie plaskajuć mianie pa śpinie. Usie śpiašajucca na pracu ci ŭ kramu i nazad. Mamy ź dziećmi i kalaskami patrabujuć bolšaj prastory dla prachodu. Davodziłasia adstupać ubok, prapuskać, čakać, kali projduć. Tamu ŭ niejki momant ja vyrašyła malavać karciny zusim ranieńka i ŭ vychadnyja — ludziej nie tak šmat, jak u pracoŭnyja dni.

Karciny ŭ lifcie: zdarałasia navat prystavańnie

A malavać u lifcie akazałasia jašče składaniej. Dzieviać pavierchaŭ, zamknionaja prastora, paŭtara na paŭtara. Kamuści ŭvierch, kamuści ŭniz, chtości «tolki da susieda na pavierch padjechać».

Ale Alaksandra Mikałajeŭna vyprabavańnie vytrymała stojka, nie kinuŭšy zaniatak.

Zatoje na ścienkach lifta ciapier — dalikatnyja naciurmorty

Zatoje na ścienkach lifta ciapier — dalikatnyja naciurmorty

Akazvajecca, zdaralisia i prystavańni: niekatoryja mužčyny, bačačy efiektnuju žančynu z farbami («sprava była hadoŭ z 10 tamu, maładziejšaja była!»), sprabavali pryabniać, pakakietničać («byccam žonki ŭ jaho niama — jej bohu!»). Ale minčanka nie kryŭdziłasia, usprymała toje, što adbyvajecca, z humaram, jak niepaźbiežnyja pabočnyja momanty dobraj spravy.

I śmiećciepravod «pad leaparda»

— Našamu domu bolš za sorak hadoŭ, za hety čas śmiećciepravod pieratvaryŭsia ŭ brudnuju plamu. I ja vyrašyła heta źmianić. Ačyściła jaho ad staroj žesaŭskaj farby, apracavała čym treba — i razmalavała.

Miesca dla paŭnavartasnaj karciny tam mała, tamu ja nie mocna mudravała, razmalavała jaho «pad leapard» — u bieła-čornuju krapinku. Ale ž nie brudna ciapier!

Jak reahuje ŽES: «Mnie premiju vypisali»

Susiedzi žartujuć, što Alaksandru Mikałajeŭnu, choć žančyna daŭno na piensii, miascovy ŽES moža śmieła zaličvać u svoj štat i płacić zarobak.

— Dy nu, jakija hrošy! Ja ž heta nie z karyślivych mierkavańniaŭ rablu, a kab čysta było, kab ludziam było pryjemna viartacca dadomu. Farbaŭ u mianie zastałosia šmat jašče z časoŭ pracy. Kali zasochli, razvodžu — i napierad.

Adnojčy pamiž padjezdami našaha 10-paviarchovaha doma ŽES zładziŭ spabornictva: čyj pryhažejšy? Pieramoh moj padjezd №2, i dziasiaty — tam žančyna vysadžvaje na kłumby vielmi pryhožyja kvietki. Nam paviedamili, što na pošcie možna atrymać premiju, vydali kvitancyi.

Susiedka atrymała, a kali ja pryjšła na poštu, tam šukali-šukali, ale tak ničoha i nie znajšli — zhubilisia. Tak što zastałasia ja biez premii. Ale ja nie ŭ kryŭdzie, ja ž nie dziela jaje starałasia. Dla mianie hałoŭnaja ŭznaharoda — radaść ludziej.

Da mianie da hetaha času prychodziać žychary susiednich damoŭ i prosiać namalavać pryhažość i kala ich padjezda.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?