«Naša Niva»: Niadaŭna ty apublikavała post u fejsbuku, što šukaješ pracu. Jak pośpiechi? Ci jość prapanovy?

Kaciaryna Barysievič: Viedaješ, mianie biełarusy vielmi ździvili za apošni hod, i ŭ hety raz taksama, bo ŭsie chočuć dapamahčy. Tamu prapanovy pastupajuć roznyja: i pradavać sielskahaspadarčuju techniku ci korm, i praca ŭ śfiery turyzmu ci restarannym biznesie, i ŭ rekłamie… Usio heta vielmi pryjemna, kaniečnie, ale ž nie zusim maja śpiecyjalizacyja. Ź inšaha boku, ja razumieju, što žurnalistyki ŭ Biełarusi bolš nie zastałosia, i, napeŭna, pryjdziecca mianiać śfieru dziejnaści.

Pakul ja vyrašyła dla siabie tak: miesiac prosta pahladžu na prapanovy i paśla budu rabić niejkija vysnovy i štości vybirać, bo zrazumieła, što pracavać usio ž treba.

«NN»: A ź miedyja nie było prapanoŭ?

KB: Byli, navat i ź dziaržaŭnych vydańniaŭ. 

«NN»: Jakija? «Sovietskaja Biełoruśsija»?

KB: Nie, inšyja, nie takija viadomyja (paśmichajecca). Ale prapanovy byli. 

Zrazumieła, što paśla pracy na Tutbaj niešta šukać składana, bo Tutbaj byŭ samym krutym ŚMI ŭ Biełarusi. Navat kali b situacyja ŭ krainie była nie takoj, jak siońnia, mnie było b składana znajści takuju ž kamandu, taki ž kalektyŭ, takuju ž pracu, ad jakoj by ŭ mianie hareli vočy i mnie heta b padabałasia. Tamu zrazumieła, što ciapier mnie pryjdziecca iści na niejkija kampramisy z saboju, kali ja vyrašyła zastavacca ŭ Minsku i žyć tut.

«NN»: Ale ci hatovaja ty iści ŭ dziaržSMI?

KB: Nie. Ja nie hatovaja. 

«NN»: Ale čamu ty vyrašyła zastavacca ŭ žurnalistycy ŭ siońniašni składany čas? 

KB: A jakija ŭ mianie varyjanty? Pa śpiecyjalnaści i prafiesii ja žurnalist. Ja pracavała ŭ hetaj śfiery 15 hadoŭ, heta toje, što ja ŭmieju rabić dobra i jakasna.

Tamu ŭ niejkim idealnym ujaŭleńni, ja b chacieła i dalej pracavać žurnalistam. Ale ja nie viedaju, čym skončycca maja zaduma znajści pracu, bo treba hladzieć na situacyju realna: žurnalistyki niama na ciapierašni momant. Ale ž kali-niebudź jana znoŭ źjavicca. Ja vieru, što jana vierniecca.

«NN»: Ci nie strašna viartacca ŭ prafiesiju, jakaja ŭ vyniku skončyłasia hetaj historyjaj z zatrymańniem, sudom, kratami?

KB: Nu, kali razvažać zaŭsiody z pazicyi strachu, to tady i žyć nie treba. Bo ciapier ja baču ludziej, baču, što šmat kamu strašna ŭsio: žyć, chadzić, pracavać… I niama ž nijakaj harantyi, što, kali ja budu pracavać u inšaj śfiery, niešta nie zdarycca tam. Siońnia ŭ nas nichto nie maje nijakich harantyj. Moj vybar siońnia — zastacca ŭ Biełarusi. Adpaviedna, ja razumieju, što mohuć być niejkija nastupstvy. Spadziajusia, što ich nie budzie, ale, u pryncypie, ja ž realist. 

«Kali chtości choča, kab žurnalistaŭ za kratami stała bolš — dla mianie heta dziŭna»

«NN»: Jašče troški pra žurnalistyku. Ty b chacieła dalej pisać pra što? Jak raniej, pra sudy? Ci adyści pakul ad vostrych tem?

KB: Maralna ja pakul nie hatovaja pisać sudovyja repartažy. Ja nie hatovaja prosta pierastupić hanak suda i pracavać tam uvieś dzień. Bo, napeŭna, mnie patrebny ŭsio ž niejki čas, kab ad hetaha ŭsiaho adyści. Dy i, jak ja razumieju, siońnia ŭžo žurnalisty nie chodziać pa sudach i nie aśviatlajuć pracesy, hetaha žanru na hety momant nie isnuje.

Napeŭna, ciapier, uličvajučy maju psichałahičnuju situacyju, mnie b chaciełasia rabić historyi prostych ludziej, pakazvać, jak šmat kłasnych, dušeŭnych ludziej zastałosia ŭ našaj krainie, i jany praciahvajuć tut žyć. Voś takija historyi mnie blizkija.

«NN»: Siońnia ŭ bok niešmatlikich niedziaržaŭnych ŚMI, jakija jašče pracujuć u Biełarusi, niaredka laciać pahardlivyja kamientary: maŭlaŭ, na miažy mihranty, palityčny kryzis, a vy pišacie pra marynavanyja ahurki! Jak ty stavišsia da takich paprokaŭ u bok kaleh? 

KB: Mahu adkazać koratka: siońnia ŭ nas 29 žurnalistaŭ za kratami. Mnie zdajecca, heta adkaz na toje, što adbyvajecca ŭ žurnalistycy niepasredna ciapier. Kali chtości choča, kab žurnalistaŭ za kratami stała bolš — dla mianie heta dziŭna. 

Taksama niekalki miesiacaŭ nazad ja adpisałasia ad usich telehram-kanałaŭ, tamu ciapier nie čytaju naviny i vielmi redka byvaju ŭ sacyjalnych sietkach, heta moj śviadomy vybar, u tym liku, kab nie čytać usie hetyja dyskusii. Bo, na maju dumku, jany prosta pustyja. Kožny čałaviek robić vybar sam. Adzin vyrašaje źjechać — i heta jaho vybar. Inšy zastajecca tut — heta taksama jaho vybar. Tamu ŭsie hetyja razvažańni, chto pravilna zrabiŭ… Nie viedaju, pra što tut kazać, kali ŭ kožnaha čałavieka svaja historyja? I šmat jakich niuansaŭ my nie viedajem.

«NN»: Jašče da padziej ź Zielceram i zatrymańniem Hienadzia Mažejki ty nie dumała viarnucca ŭ «Kamsamołku»?

KB: Nie, uvohule, ja da kastryčnika zusim nie dumała pra pracu. Tolki ŭ kastryčniku ja zrazumieła, što narešcie maralna hatovaja niešta rabić. Da taho ja prosta prychodziła ŭ siabie, papraŭlała zdaroŭje, adpačyvała. Navat kali i byli prapanovy, ja ich nie razhladała, usim adkazvała: dziakuj, ale davajcie pačakajem. A kali ja pačała šukać pracu, «Kamsamołki» ŭžo nie stała.

«NN»: Jak ty ŭspryniała razhrom haziety, dzie prapracavała šmat hadoŭ? 

KB: Jak heta možna ŭsprymać, kali ŭsie redakcyi, dzie ja pracavała, ci zakrytyja, ci pryznanyja ekstremistami? Voś tak i ŭsprymała.

Jašče raz kažu: u nas niama nijakich harantyj. I ja nie razhladaju ŭmoŭny ład, nie dumaju, što budzie zaŭtra — bo možna zvarjacieć. Ciapier padziei ja ŭsprymaju tolki pa fakcie: niešta zdarajecca, i ty tady heta pieravarvaješ. 

Kaniečnie, mnie ciažka, što redakcyi, dzie pačynała, dzie stała žurnalistam, dzie ja šmat čamu navučyłasia, bolš nie isnuje. Kaniečnie, mnie baluča, baluča, što i Hiena Mažejka siadzić, i baluča, što kalehi z Tutbaj siadziać… 

Uvohule raniej ja pračynałasia, brała telefon i startavaj staronkaj u mianie stajaŭ Tutbaj, ja adrazu pačynała prahladać naviny. Paśla zahladvała na kp.by, sajt «Kamsamołki». Siońnia — usio. Ja adkryvaju telefon i nikudy nie zachodžu. Nijakich sajtaŭ bolš niama, ničoha nie zastałosia, i, kaniečnie, heta baluča: kali ty stolki hadoŭ addaŭ hetaj prafiesii, zrazumieć, što jaje bolš niama. Ja nie mahła ŭjavić sabie takoj situacyi hod tamu.

«NN»: Kali ty adpisałasia siońnia ad usich kanałaŭ i nie čytaješ naviny, za čym sočyš, što hladziš?

KB: Adzinaje, kudy mahu zachodzić siońnia, — instahram. Heta takaja addušyna: kvietki, padarožžy i bolš ničoha, nijakich składanych sprečak tam niama. 

Taksama pierahladzieła ŭsie vypuski «Skaži Hordiejevoj», za joj, jak za žurnalistam, ja saču jašče z pačatku 2000-ch. Kali ja vučyłasia na žurfaku, Hardziejeva pracavała reparcioram na NTV. 

Hladžu i «Jeŝioniepoźnier» Sałodnikava. Atrymlivaju asałodu ad taho, što hladžu čužyja intervju i dumaju, jak hetak kruta, jak heta prafiesijna zroblena. I ja rada, što chacia b u našych rasijskich kaleh jość mahčymaść zajmacca svajoj lubimaj prafiesijaj.

«NN»: Ty nie dumała zapuścić niešta takoje sama? Štości na Jutubie, navat biez palityki, intervju ci roliki pra kulturu?

KB: A što, u nas chtości jašče zastaŭsia ŭ krainie? Na vypuski try chopić, a paśla pryjdziecca kudyści źjazdžać, kab niešta rabić i z kimści sustrakacca. 

«Samaje hałoŭnaje pačućcio dla mianie — viedać, što ja doma»

«NN»: Raskažy, čamu ty vyrašyła zastacca ŭ Biełarusi, asabliva paśla ŭsiaho, praz što tabie daviałosia prajści.

KB: Nasamreč hetaje pytańnie ŭ mianie vyklikaje najbolšaje razdražnieńnie, bo na jaho adkazvaju amal štodnia.

Heta moj vybar. Pa-pieršaje, ja tut naradziłasia, mnie vielmi važna być pobač z dačkoj, mieć mahčymaść pryjechać u svaju viosku, abniać baćkoŭ, babulu. Mnie važna sustrecca z tymi, chto tut zastaŭsia — a heta ŭžo nie tak šmat ludziej. I hałoŭnaje dla mianie — razumieć, što ja doma. Heta samaje hałoŭnaje pačućcio dla mianie — viedać, što ja doma. Ja paŭhady za kratami śniła maršruty pa Minsku, pa vioscy, pa krainie, i, napeŭna, dziŭna maryć pra hetyja maršruty, a paśla vyjści i źjechać. 

«NN»: Ale faktyčna ciapier pierad taboj vybar: ci zastacca ŭ prafiesii, ci zastacca doma? 

KB: Napeŭna, ale i toje, što robiać tyja, chto źjechaŭ, — heta taksama nie žurnalistyka. Usio, što ty robiš pa telefonie, u adryvie ad krainy, nie znachodziačysia tut, nie razumiejučy, čym i jak žyvuć ludzi, heta zusim nie taja žurnalistyka, jakoj my zajmalisia hod tamu.

Ale čysta psichałahična niekatoryja momanty mianie napružvajuć: naprykład, kala doma staić niejki čorny mikraaŭtobus. Ja razumieju, što heta prosta čyjści susiedski bus, ale ŭsio roŭna viartajusia dumkami ŭ minuły listapad.

Bo hety bus staić na tym ža miescy la dziciačaj placoŭki, dzie hod tamu stajaŭ padobny bus, kudy mianie pasadzili. I kaniečnie, kali ja ŭpieršyniu ŭbačyła hety susiedski bus, ja spałochałasia: było ciomna, a tut taki mikraaŭtobus, niejkija ludzi ŭ čornym la padjezda… Akazałasia, što ludzi ŭ čornym — prosta susiedzi, ale pieršyja dni ja viartałasia dadomu susiednimi dvarami, kab nie bačyć toj bus, ale ciapier navučyłasia prachodzić kala jaho.

Ale heta, napeŭna, taki košt majho ŭčynku i rašeńnia zastacca tut.

«NN»: Tvaja dačka ž chacieła źviazać los z žurnalistykaj taksama? Što jana budzie rabić?

KB: Tak, dačka — studentka žurfaka. Ale pra jaje kazać pakul rana, dumaju. Dačka tolki na druhim kursie, spadziajusia, što ŭ jaje jość jašče čas, kab štości vyrašyć ci pieradumać. Tut ja rašeńnie pakidaju za joju.

«NN»: Prabač za pytańnie, dačka ž chacieła kinuć vučobu, pakul ty była za kratami? 

KB: Joj było ciažka, kaniečnie. Kali ŭ ciabie zabrali maci i ty zastałasia zusim adna… Joj było niaprosta, byli takija sproby, ale ŭsie jaje padtrymali, i tut ja vielmi ŭdziačnaja i jaje siabram, i maim, i vykładčykam dački. I jana ŭsio ž zastałasia vučycca. 

«NN»: Dačka pra emihracyju nie dumaje? Ci, moža, raić tabie źjechać?

KB: Maja Daša — patryjot, zaŭsiody im była. My ź joj vielmi šmat padarožničali da kavidu, abjechali šmat krain. I pamiataju, kali viartalisia, dačka zaŭsiody kazała štości kštałtu: u Rymie cudoŭna, ale ž jak kłasna akazacca doma ŭ Minsku!

Adčuvańnie, što jana doma, što jana na miescy, u dački vyklikaje tolki Minsk.

«NN»: Viedajučy zahadzia, što pryjduć, ty b źjechała ŭsio ž minułaj vosieńniu?

KB: Jašče raz paŭtaru: vielmi nie lublu hety ŭmoŭny ład.

Ale ŭžo ŭ vieraśni 2020 źjazdžali niekatoryja žurnalisty. I kali ja zastałasia ŭ listapadzie — značyć ja zastałasia. 

«Prosta zabycca — ja nie mahu. Za kratami zastajucca maje blizkija ludzi»

«NN»: Uvohule, časta zhadvaješ zatrymańnie? Ci sud?

KB: U niejkich kašmarach načnych zhadvajecca pieršy dzień ci toje, jak viazuć pa etapie. Pieršy dzień byŭ samy ciažki i strašny. Momant zatrymańnia i ŭsio, što paśla adbyvałasia, — heta było samaje strašnaje. I ciapier nastupaje listapad — i asacyjacyi kociacca sami saboju, ty ich spynić nie možaš.

A kali ja idu na Vaładarku ź pieradačkami, to namahajusia zhadvać štości bolš-mienš pazityŭnaje z taho, što było ŭ kamiery, bo mnie važna, kab dziaŭčaty, jakija tam zastalisia, bačyli, što ja pobač.

Heta važna, kali ŭ kamieru praciahvajuć papierku i tam napisana, chto prynios pieradaču. Heta značyć, što z čałaviekam usio dobra, jon u Minsku, jon nie chvareje, u jaho jość mahčymaść pryjści ź pieradačaj. U SIZA heta realna nieacennyja momanty, jakija prynosiać radaść. 

Tamu prosta zabycca ja nie mahu. Za kratami zastajucca maje blizkija ludzi. Ja pastajanna pišu listy, našu pieradačy, šlu pasyłki. Kali dumać, što ja vyjšła 19 maja i ŭsio, što było, pierakreśliła, to tak nie adbyłosia i nie adbudziecca. Bo ja praciahvaju padtrymlivać tych, chto zastajecca za kratami.

«NN»: Kali prachodziš mima Vaładarki ci milicyjantaŭ na vulicy, niejak refleksuješ?

KB: Na Vaładarku ja zmahła pajści nie adrazu. Pieršyja paru tydniaŭ ja razumieła, što nie chapaje sił tudy iści, prosta nie mahu. I vyrašyła cieraź siabie nie pierastupać.

Paśla ŭžo zmahła, pajšła, pahladzieła. Nie mahu skazać, što heta samaje pryjemnaje ŭ žyćci — chadzić na Vaładarku ź pieradačami, asabliva viedajučy, što adbyvajecca z taho boku. Pamiataju, jak niejak išła i ŭłaviła vielmi dziŭnaje pačućcio: z adnaho boku, ja idu pa katakombach Vaładarki, u dumkach prachodžu maršrut, jaki ja vielmi dobra viedaju, z kamiery da KPP, jak mianie vazili na sud. A z druhoha boku, ja idu pa horadzie, ja na svabodzie, baču sonca, nieba, svabodna dychaju… Vielmi dziŭnaje pačućcio, vielmi takoje dvajakaje. I ad jaho nie tak prosta pazbavicca. 

«NN»: Nie strašna, kali čuješ zvanok u dźviery?

KB: Nu, jak skazać (paśmichajecca). Niadaŭna susiedzi mnie pazvanili. Tak napałochali, što ja pačała lichamankava dumać, jakija boty mnie abuć, kab było ciopła i zručna ŭ kamiery. Tamu jość takoje, tak.

«NN»: Niejkija škadavańni majucca? Što, moža być, nie varta było pisać toj artykuł?

KB: Nie, ich nikoli nie było. Heta pustyja i biessensoŭnyja škadavańni, jakija nie pryvodziać da dobraha. Usio, što ja zrabiła, — ja vykonvała svaju pracu. Heta byŭ taki ž tekst, jak i ŭsie astatnija. Tamu pra što mnie škadavać? Pra toje, što ja rabiła svaju pracu?

Kažu ž, ja ŭsio ŭsprymaju pa fakcie. Heta adbyłosia, i dalej z hetym treba žyć i raźbiracca. A dumać: «Navošta ja heta zrabiła?» — takim uvohule nie zajmajusia i nie staŭlu pierad saboju takija pytańni, kab prosta nie zahaniać siabie ŭ stan niejkaj biaskoncaj refleksii. 

«Ludzi i pa siońnia padychodziać na vulicy, kažuć mnie «dziakuj»

«NN»: Adčuvaješ siabie achviaraj? Hierojem?

KB: Jość niekatoryja ŭnutranyja momanty, jakija nie chaču vynosić na publiku. Ale skažu, što ludzi i pa siońnia padychodziać na vulicy, kažuć mnie «dziakuj», pišuć mnie ŭ sacyjalnych sietkach i prosta padtrymlivajuć. I heta vielmi pryjemna, kali prosta bačyš, što toje, praz što ty prajšoŭ, adhukajecca ŭ čužych tabie ludziach, bačyš, jak jany ščyra chočuć dapamahčy ci chacia b prosta skazać dobraje słova. Tamu nie skažu, što adčuvaju siabie hierojem, ale padvyšanuju ŭvahu ja adčuvaju.

«NN»: Ci byli niejkija znajomyja, jakija pierastali padtrymlivać z taboju znosiny?

KB: Nie. Usie, chto byŭ pobač, usie zastalisia sa mnoju. I kolkaść novych ludziej jašče pavialičyłasia. Mianie padtrymlivali hieroi maich publikacyj, jany pisali mnie listy, pakul ja była za kratami, ź niekatorymi ja bačyłasia paśla vychadu. Im važna było prosta mianie ŭbačyć, prosta abniać.

«NN»: Ci ŭsprymaješ hetyja paŭhady jak niejki karysny vopyt? Ci toje — prosta vykinuty čas?

KB: Jak heta moža być karysnym vopytam? U čym heta moža być karysnym? Ja i raniej kazała, i ciapier kažu: paŭhady žyćcia nie źbirałasia nikomu addavać i nie chacieła, kab hety čas ja pravodziła «niedzie tam». Ja b spakojna abyšłasia bieź viedańnia taho, jak ludzi siadziać u turmie, jak tam vykručvajucca, bieź viedańnia taho, naprykład, što masła možna narezać nitkaj, a hrecca płastykavaj butelkaj.

«NN»: Ty relihijny čałaviek?

KB: Tak, ja pravasłaŭnaja.

«NN»: Niejak dumała, za što tabie heta ŭsio? Boh pasyłaje vyprabavańni?

«KB»: Nie. Heta prosta źbieh abstavin. Kali kazać, ci vieru ja ŭ spraviadlivaść, to žyćcio vielmi niepradkazalnaje. I nie zaŭsiody ty atrymlivaješ štości za štości ci atrymlivaješ vyprabavańni, bo čahości nie razumieješ u žyćci. Tak prosta atrymałasia, i ŭsio. Šukać vinavatych, zahaniacca, šukać adkazy na pytańni, napeŭna, nie varta. Bo, miarkuju, adkazaŭ ja nie znajdu. Heta byŭ źbieh abstavin, nichto nie viedaŭ, što tak adbudziecca, na maim miescy moh być luby žurnalist Tutbaj, jaki b uziaŭ temu. I ŭsio.

«NN»: Viera dapamahaje trymacca za kratami?

KB: Ja nie maliłasia tam. Heta byŭ moj vybar. Niejak było praściej prajści praz usio heta samoj i z padtrymkaj blizkich i ludziej u kamiery. Tamu hety šlach ja prachodziła sama. 

«NN»: Apošniaje pytańnie pra relihiju: ci vybačyła ty ludziej, jakija zatrymlivali, vynosili prysud?

KB: U mianie nichto prabačeńnia nie prasiŭ. 

«NN»: Pačućcio strachu zastajecca ŭ peŭnaj stupieni siońnia?

KB: Tak. Nie skažu, što jano vałodaje maim žyćciom ci ŭpłyvaje na moj stan ci nastroj, ale jano jość. Moža było b inakš, kab ja vyjšła, viarnułasia na pracu, i ŭsio pajšło jak raniej. Ale ja vyjšła, Tutbaj źniščany, ofis apiačatany, kalehi siadziać ci źjechali. I rabić vyhlad, što ničoha nie adbyłosia, što viarnułasia ŭ raniejšaje žyćcio, — troški chitryki. 

«NN»: A čaho baišsia najbolš, prabač? Nie znajści pracu? Novaha zatrymańnia?

KB: U mianie niama pieražyvańniaŭ, što kali nie znajdu pracu, to heta budzie vialikaj biadoj. Ja ŭžo prajšła praz takoje, što adsutnaść pracy budzie prosta šarahovaj niepryjemnaściu. 

A tak, kaniečnie, baišsia paŭtoru hetaj historyi. 

«Heta siońnia dla mianie hałoŭny kryteryj: ja mahu hulać, mahu hladzieć na nieba, abdymać blizkich i ja volnaja»

«NN»: Štości źmianiłasia ŭ tabie za hety hod?

KB: Nie skažu, što ja źmianiłasia niejak kardynalna, dy i na jaho lepš adkažuć blizkija i siabry. A sustrečy, čaj u baćkoŭskim sadzie ja caniła i da turmy, nielha skazać, što pačała šanavać heta paśla krataŭ.

Ale hetyja momanty stali ŭsprymacca niejak vastrej, razumieješ, što siońnia možna sustrecca z čałaviekam, a zaŭtra ŭžo nieviadoma, ci atrymajecca.

Tamu kali raniej zaŭsiody sustrecca było ciažka: praca tam, toje-sioje, usio niejak pieranosiłasia, — to siońnia ludzi lahčej iduć na kantakt. Niejak bolš šanujecca momant žyvoj kamunikacyi, i ciapier pra sustreču damaŭlaješsia litaralna za dziesiać chvilin.

A tak, ci źmianiłasia niešta… Ci ŭzłavałasia ja na śviet? Dakładna nie. I nie maju niejkaj nianaviści da ŭsich. Jak raniej ja lubiła kvietki na Kamaroŭcy, tak i ciapier chadžu tudy, razmaŭlaju z babulečkami, atrymlivaju ad hetaha vialikaje zadavalnieńnie. I praciahvaju atrymlivać asałodu ad žyćcia — jano siońnia inšaje, ale ŭsio adno heta žyćcio. Jano majo i jano mnie padabajecca chacia b tym, što ja na voli. Heta siońnia dla mianie hałoŭny kryteryj: ja mahu hulać, mahu hladzieć na nieba, abdymać blizkich i ja volnaja.

«NN»: A jak nie dać nianaviści zavałodać saboju? Asabliva kali ciapier jana adkryta tranślujecca dziaržaŭnymi ŚMI. I kali štodnia dalatajuć naviny pra čarhovyja zatrymańni i sudy.

KB: Ja prosta nie hladžu dziaržaŭnyja ŚMI. I ja zaŭsiody kažu, što my musim padtrymlivać tych, chto zastajecca za kratami. A kali ty ŭ niervovym stanie, u stresie, ty hetaha nie možaš. Ludzi za kratami chočuć atrymlivać choć jakija dobryja źviestki z voli, heta tak važna dla ich, tamu heta dapamahaje. Kali ty śviecišsia ŭnutranym niejkim svaim ščaściem — heta važna. Ja navat i nie viedaju, jak heta dakładna patłumačyć… Złość — jana šturchaje čałavieka ŭ nikudy, i ty paralizavany: šukaješ niehatyŭ, čakaješ prablem, tabie ničoha nie treba. I ničoha nie robiš. 

A kali ty ŭnutry svabodny, to možaš šmat zrabić i dla siabie, i dla kahości. A heta siońnia vielmi važna. Voś i ŭsio.

«NN»: Ty ź vioski, baćki tam žyvuć. Jak adreahavali jany na heta ŭsio? Ci nie vykazvali im niešta viaskoŭcy, bo heta ž elektarat dziejnaj ułady?

KB: Z boku baćkoŭ była biezumoŭnaja padtrymka. U vioscy nichto baćkam taksama ničoha kiepskaha nie vykazvaŭ. I ja sama, kali pryjazdžaju da ich, nikudy nie chavajusia. Jak i raniej jezdžu na rovary, havaru ź ludźmi. I nichto ad mianie nie advaročvaŭsia, naadvarot, kažuć, jak rady bačyć. Niejkaha asudžeńnia ja ni razu nie adčuła. 

«NN»: Čaho tabie siońnia bolš za ŭsio nie chapaje ŭ paraŭnańni z «mirnym žyćciom» da kavidu, da vybaraŭ? 

KB: Ja zastałasia biez pracy. Kalehi siadziać. Nastupiła zusim inšaje žyćcio, u jakim ja namahajusia aryjentavacca. Ciapier usio inšaje, zusim usio. Nielha paraŭnoŭvać z tym, što było. 

«NN»: Ci nie źviartałasia ty da psichołaha paśla vychadu?

KB: Źviartałasia. Napeŭna, ja prosta nie ŭsie momanty chacieła ŭzvalvać na blizkich, tamu vyrašyła, što pravilniej heta ŭsio «vyhruzić» na śpiecyjalista, jaki dapamoža mnie vyjści z kryzisu. I ja ni razu nie paškadavała, što źviarnułasia pa dapamohu da psichołaha.

«NN»: Sa žniŭnia 2020 hoda jakija padziei ciabie najbolš urazili ci šakavali? 

KB: Usio, što adbyvajecca. Ja nie dumała, što takoje moža być.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?