Niekali, zusim jašče niadaŭna, vydavacca ŭ Rasii, asabliva kali ty biełaruski aŭtar, što piša pa-rasijsku, było narmalna. Nie zahanna. Nie soramna.

U Rasii, jak u luboj krainie śvietu, byli dobryja piśmieńniki i drennyja piśmieńniki. Drennych — naprykład, Siarhieja Minajeva ci Alaksandra Prachanava — pakazvali pa telebačańni, knižki dobrych — to bok Sarokina, Prylepina, Ivanova, Sajdułajeva — ci to palili na vulicach, ci to prosta nie zaŭvažali.

My raździalali našuju litaraturu z ruskimi — i chaj sabie jany nikoli nie stavilisia da nas asabliva surjozna (ujavicie sabie, jak heta hučała dla maskoŭskaha vucha — «pisatiel iz Biełoruśsii»), u nas byli prykładna adny temy, adna nuda, adzin postsaviecki bol.

Ale ŭ apošnija hady ŭsio źmianiłasia. Pryčym, padkreślu, mianiacca pačało nie z palityki, a z bolš hłybinnych rečaŭ.

Dla mianie asabista zvanočkam staŭsia raman «Domik u Armahiedonie» Dzianisa Hucko — knižka pra toje, jak małady chłopiec pastupaje ŭ vajenizavany atrad i pačynaje bicca ź ludźmi, jakija zabudoŭvajuć horad zabaŭlalnymi centrami dy kazino, padymajuć ruku na pravasłaŭny chram.

I voś sam hety kanflikt, jahonaja fabuła, vyhladaŭ nastolki nienaturalna, nastolki nieadpaviedna z tym, što adbyvajecca ciapier u rehijonie, u tym liku z pravasłaŭjem, što pakidała ŭ rocie prysmak jaleju. Chiba zabudova zabaŭlalnymi centrami mahčymaje ŭpopierak pravasłaŭnym ijerarcham? Vy ŭpeŭnienyja?

U peŭnym sensie Hucko byŭ pradvieśnikam źviahincaŭskaha «Levijafana», u jakim užo pravasłaŭny śviatar patrabuje znosu pryvatnaha damka hramadzianina, kab zbudavać tam chram, — paraŭnajcie fabuły i zrazumiejcie adroźnieńnie.

Hucko, pavodle trapnaha aznačeńnia adnaho libieralnaha krytyka (čatyry hady tamu hety instytut, libieralnaj rasijskaj knižnaj krytyki, u pryncypie isnavaŭ), prademanstravaŭ idealnuju madel prodažu: jahonaja proza, pry svaim jaŭnym hramadzianskim pafasie, realizoŭvałasia praz carkoŭnyja łaŭki i była pryniataja jak «duchoŭnaja».

I voś jany paciahnulisia da duchoŭnaści. Da «pravilnych» tem. Da viernych pohladaŭ.

Kab stać źjavaj, treba pradavacca. Kab pradavacca, varta rupna abirać, što ty pišaš, inakš dalej za internet nie pojdzieš.

I voś temy, na jakija surjoznyja ludzi pačali stvarać surjoznyja (pa pamierach) teksty, pačali źmianiacca.

Prylepin napisaŭ «Obitiel» — raman «pra Sałaŭki», u jakim zeki, zusim jak u Lva Tałstoha, razmaŭlajuć pa-francuzsku (ja kinuŭ čytać hety tekst na scenie, dzie ŭ baraku ich kusajuć kłapy ŭdzień — z asabistaha vopytu vandrovak pa biednych krainach dobra viedaju, što dniom kłapy mohuć kusać chiba što frankamoŭnych zekaŭ z čarhovaha «duchoŭnaha» ruskaha ramana). Ksienija Bukša atrymała «Nacbiest» za «Zavod «Svaboda» — vielmi talenavity tekst, stvorany vielmi abaznanym dy tonkim stylistam, ale… viedajecie, što heta pa formie?

Heta vytvorčy raman. Heta pracoŭnaja proza. Pra žyćcio cechaŭ. Pra pieravykanańnie płanaŭ. Pryčym u im niama sarokinskaha vypiandrožu. Heta całkam surjozna. Takoj krainie, jak Rasija siońnia, patrebny raman pra toje, jak prostyja ludzi robiać składanyja radyjodetali, jakija potym robiacca kampanientami naviadzieńnia stratehičnych rakiet.

Tekst Bukšy napisany tak, byccam apošnich tryccaci hadoŭ prosta nie było. Nie było «pierabudovy». Nie było Pialevina. Nie było lichich 90-ch. Jana viartaje Rasiju tudy, dzie ŭsio «pačało psavacca» — u poźni «savok». Heta taki Nahibin časoŭ časopisa «Novy mir». Heta znoŭku tyja ž temy — Vialikaja Ajčynnaja vajna, błakada, pieršamaj i maleńkija mahčymaści dla pryvatnaha ščaścia.

I viedajecie, kali ja čytaju «Miesapatamiju» Siarhieja Žadana, kali ja baču tam hieroja, jaki taksama pracuje na zavodzie, ale zavod užo šmat hadoŭ staić i zdajecca pad ofisy (jak staić bolšaść vytvorčaści ŭ Biełarusi, Ukrainie i Rasii), ja paznaju situacyju. Paśla taho jak hieroj dasłužyŭsia da pryvatnaha pakoja na hetym zavodzie i ŭ jaho ŭźnikła adčuvańnie, što jon «vybudavaŭ karjeru na karabli, što idzie na dno», ja ŭśmichajusia. Heta — ščyra. Heta — pra nas.

Pra što «Zavod «Svaboda» — ja nie razumieju. Chiba što pra tuju ŭmoŭnuju Rasiju, jakuju ciapier budujuć na kanale «Rasija».

Vy bačyli, jak Prylepinu ŭručali «Bolšuju knihu»? Viała cyrymoniju dyktarka savieckaha telebačańnia (pryviet, Nahibin!) Hanna Šaciłava, a adkrylisia ŭračystaści pieśniaj «I Lenin, takoj maładoj» — nie vierycie, pačytajcie tut. Tak, zrazumieła: heta jany tak žartujuć. Ale mnie niejak nie śmiešna. Zusim nie śmiešna…

I było b składana abminuć palityku.

Voś partał, jaki robić prazaik Siarhiej Šarhunoŭ — čałaviek, tvorami jakoha ja niekali začytvaŭsia. Hałoŭny artykuł — «ATA pad kajfam. Terytaryjalnyja bataljony ŭkrainskich aliharchaŭ mohuć finansavacca narkamafijaj». Pačytajcie, nie paškadujcie času. Pra Hryškaŭca vy viedajecie. Pra Arciemija Lebiedzieva — taksama. Maci Ciomy Taćciana Tałstaja (za jakuju ŭ tusoŭcy jaho kličuć Arciemijem Taćcianavičam) svaich pohladaŭ na ATA pakulpadkreślena nie eksplikavała, ale, jak spatrebicca, upeŭnieny, trapić u farmat: u Maskvie ciapier pa-inšamu nie atrymlivajecca.

Ale samyja cikavyja mutacyi adbylisia z Prylepinym — tym samym aŭtaram ramana pra kłapoŭ, što pakutujuć na dzionnaje biassońnie (chiba toje byli kłapy-vampiry — udzień, pakul usie inšyja kłapy śpiać, jany žaruć frankamoŭnych łahiernikaŭ). Niekali jon uvachodziŭ u antypucinski front, potym, na adnoj z sustreč ź piśmieńnikami, pačaŭ krytykavać prezidenta za toje, što jon niedastatkova pa-saviecku padtrymlivaje litaraturu. I heta Pucinu spadabałasia. Jany parazumielisia z Prylepinym. Ciapier Prylepin nie tolki łaŭreat. Jon jašče i rupar.

Voś tut u svajoj kałoncy Prylepin piša, jak dobra žyviecca ludziam u Krymie paśla anieksii, jak tam «abnavili abstalavańnie ŭ niekalkich špitalach i paliklinikach, abnaŭlajuć technaparki (hetuju frazu ja nie zusim zrazumieŭ: jakija technaparki? Niaŭžo tam paśpieli pabudavać Skołkava i navat «abnavić» jaho? Ale, mabyć, fraza napisanaja pa-francuzsku). Voś tut u svaim dziońniku z Łuhanska Prylepin paviedamlaje nam pra podźvihi lehiendarnaha Mataroły. Jon z honaram nazyvaje sabie «novym kłasikam» i ŭ hetaj vysokaj roli razmaŭlaje z bajcami «apałčeńnia».

Ja daloki ad dumki pra toje, što palityčnyja pohlady vyznačajuć jakaść tvorčaści mastaka, chaj sabie piśmieńnik — čałaviek, farbami jakoha źjaŭlajucca słovy i dumki, jakija bolej nie suhučny maim adčuvańniam pra toje, što adbyvajecca ŭ Rasii i Ukrainie (Sarokin, jakoha ja praciahvaju pavažać, nie atrymaŭ za «Tełuryju» ni Nacbestu, ni «Bolšoj knihi», zahałovak na «Haziecie» pra heta byŭ krasamoŭnym: «Prylepin pieramoh siaredniaviečča»).

Ciažkaści, ź jakoj čytajecca sučasnaja ruskaja proza, abumoŭlenyja nie palitykaj, a tematyčnym adychodam Rasii ad Biełarusi i Ukrainy (jość adčuvańnie — ad usiaho astatniaha śvietu).

Tak užo było, kali Kundera pisaŭ pra nievynosnuju lohkaść byćcia, a jahonyja savieckija tavaryšy stvarali teksty pra podźvih ruskich sałdat u Čechasłavakii.

Ja nikoha nie abvinavačvaju i nie zaklikaju da bajkotu. Ja prosta kanstatuju: našyja litaratury razyšlisia ŭ roznyja baki. Dačakalisia časoŭ, kali dziela taho, kab zrazumieć našaje žyćcio, našyja biedy i naš los, varta čytać svaich. Svaich, a nie ruskich.

I z hetym chaciełasia b pavinšavać jak čytačoŭ, u jakich narešcie źjaŭlajecca nacyjanalnaja litaratura, tak i piśmieńnikaŭ.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?