Ja jechaŭ ź Minska ŭ Vilejku pasažyrskim ciahnikom u kupejnym vahonie. Jechaŭ adzin. U Maładziečnie padsieła spadarožnica.

«Vitaju, majo imia Maryna. A tvajo?». Jaje tvar padaŭsia znajomym.

Maryna sprabavała zahavaryć. I nie źviartała ŭvahi, što ja biez achvoty adkazvaŭ joj.

«Ty nie viedaješ, tut kipień nalivajuć?» — «Kali kupiš adnarazovy kubačak, čamu nie naljuć». — «A šklanak užo niama? Ty kavu tut pakupaŭ?» — «Tut». — «Ja chiba durnaja tut pakupać — doraha. Kupiła dva pakieciki ŭ kramie. Lublu kavu».

«U Maładziečnie ludzi kiepskija, — praciahvała dziaŭčyna. — Źbirała hrošy na lačeńnie — dyk tolki 100 tysiač ahułam achviaravali ŭ handlovym centry «Modul», i jašče pa horadzie stolki ž.

Viedaješ, a samyja spahadlivyja ludzi žyvuć na Viciebščynie — Połack, Hłybokaje. Ja tam za dzień niejak sabrała miljon šeśćsot tysiač … Na leki patrebny hrošy. Piensija ŭ mianie nievialikaja — 1,7 miljona. U mianie parok serca. A leki darahija».

Maryna nie była apranuta pa-žabračy. Ale nie było i lišniaha.

Zaźvinieŭ jaje mabilnik. «Ja sieła ŭ ciahnik da Połacka, tam pieranačuju ŭ zale pačakańnia. Ola, u mianie batareja zaraz razradzicca, budu adklučana». Razmova była ź siastroj. Kali pačuŭ jaje imia, naściarožyŭsia: nu zusim znajomy tvar byŭ u Maryny — viedaŭ takuju dzieŭku, i siastra ŭ jaje była Volha. «A dyziela tam nijakaha nie było?» — pačuŭ z trubki hołas siastry. «Nie, tolki zaŭtra ranicaj», — zmaniła Maryna. Dyziel byŭ, ale poźni. «Što mnie, noč jechać? Choć mnie, jak invalidu, na elektryčcy i dyzieli prajezd biaspłatny», — heta ŭžo da mianie.

«Ty nie viedaješ, płatnaja zała pačakańnia kolki kaštuje ŭ Połacku? Dva hady tamu była 25 tysiač. A jašče tam pa pašparcie puskali tolki. A ŭ mianie taki pakocany. A to daviadziecca na vakzale načavać… Tabie kolki hadoŭ? Mnie 24, chutka 25. Treba budzie mianiać pašpart. Treba jechać u Stolinski rajon…»

I ja zrazumieŭ, što viedaju hetuju Marynu. Tolki pamiataju jaje 11-hadovym dziaŭčom. Maja babula žyła ŭ Stolinskim rajonie. Pasiołak byŭ pituščy. Była tam adna žančyna, što chadziła pastajanna sa svajoj małodšaj dačkoj. Abiedźvie byli chudyja, navat ssochłyja. Žyli biedna, a maci jašče i vypivała. I była ŭ toj žančyny starejšaja dačka ad pieršaha šlubu — pryhažunia Volha…

«A ty kudy jedzieš?» — vyrašyŭ daviedacca ja pra Volhu, u jakuju 13 hadoŭ tamu byŭ pa-padletkavamu zakachany. — «U Połack». — «A dzie siastra žyvie?» — «U Minsku».

Tak, heta toje koliś chudoje dziaŭčo ciapier siadzieła pierada mnoj. Tady, kali jana była padletkam, ź joj nichto nie chacieŭ hulać. Bo dziŭna siabie pavodziła, niby ź psichičnymi adchileńniami była. I ŭvieś čas chadziła za maci.

A jechała jana z Maładziečna ŭ Połack. Prasiła miłaścinu tut, a ŭ subotu budzie źbirać hrošy tam. Vidać, starejšaja siastra pasyłaje jaje.

…Volha ž u 18 hadoŭ «zalacieła». Jak kazali, spakusiła niejkaha staličnaha studenta. Jana navat u takim maładym uzroście šmat mužčyn paśpieła pabačyć… Ale dziakuj Bohu, naradziła dzicia, stała mamaj.

«Ja niejak kvateru ledź nie spaliła, čuješ. Pastaviła płastykavuju misu na plitu, naliła vady i padpaliła — chacieła advaryć sasiski… Dobra, što plamieńnik byŭ doma», — praciahvała pa-dziciačamu naiŭna raskazvać mnie Maryna. Sumnievaŭ nie było, što jana chvoraja.

…Daniłam nazvała syna Volha. Jamu ciapier hadoŭ 12. Chutka biažyć čas.

«Ja dobra pajeła siońnia. Uziała dvajnuju porcyju piure, dźvie porcyi baršču, kiefir. Addała kala 20 tysiač. A paśla jašče ŭziała torcik — 11500. Voś i addała za ŭsio kala tryccaci tysiač».

…Maryna havaryła pra ŭsio. Jana nie paznała mianie. Nie raskryŭ svajho ŭspaminu i ja.

Voś takaja vypadkovaja sustreča, takija losy ludskija.

Клас
Панылы сорам
Ха-ха
Ого
Сумна
Абуральна

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?