Hałasy ŭ hałavie šepčuć, prosiać. Naciahvajuć pavadok.
Uhavorvajuć nie iści dalej. Choram. Choram.
Boža. Hety padjezd pachnie jak moj dziciačy sadok 
Kuchniaj, anučkami, hniłoj kapustaj i chłoram.
Ach, jak achvotna jany vypaŭzajuć z hłybiń.
Što ž. Pa-praŭdzie skazać — inakš i być nie mahło by.
Voś naš kłas. Televizar u centry. Typu «Rubin».
Nas pasadzili vakoł. My słuchajem hołas Hłoby
Z hłybini dynamika, niby ź viaršyni kryža.
Pa kamandzie ŭdych. Paśla vydychajem sami.
Niania rezaniruje. Huby jaje dryžać
Vočy prykryty salnymi vałasami.
Hołas šepča i prosić. Ja pamiataju: nievyrazny j vadki. 
Biez pačatku i kraju. Śpi. Stamlony i sonny.
Słovy źnikli. Hałasy naciahvajuć pavadki.
Ja ich čuju. I vieru im. Asabliva siońnia.
Ja dumaju pra svoj dzień. Dzień nie minaje nijak.
Chacia i prajšoŭ ź niebyvałym plonam.
Ja skačaŭ z dyvanovaj šerści vialiki taki kamiak
Daviedaŭsia, što žaŭtok u jajku byvaje ciomna-zialonym.
Žaŭtok. Takaja sytaść luboj u śviecie syciej,
Zapaŭniaje ŭsiaho znutry i zastraje u horle:
Ja ŭsio jašče bajusia vychavacielnicu, nianiu. I nienavidžu dziaciej.
Dni, tydni, hady, — vy čujecie? Jany ničoha nie ściorli.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0