A chto pra jaho čuŭ, pra tvajho “Anhiełusa”? Nichto… Ale ž: kamu treba, toj čuŭ. Pahladzieŭ dniami pa “skryncy” cyrymoniju ŭznaharodžańnia va Ŭrocłavie, cikava! Nie sabraŭsia adrazu napisać, dyk zaraz napišu. Ułady hetaha horadu zasnavali litaraturnuju premiju Centralnaj Eŭropy, ale — za raman, što źjaviŭsia na polskim vydavieckim rynku, u polskim, zrazumieła, pierakładzie. Zusim niakiepska i lahčej, čymści z knižnym rynkam švedzkim.

Skažu adrazu: statuetku z kryłami roznych koleraŭ dali aŭstryjaku, praŭda z adpaviednym proźviščam — Marcinu Polaku. Jahony raman nazyvajecca “Śmierć u bunkiery. Apovieść pra majho baćku”, u hałoŭnaha hieroja bacia byŭ hestapaŭcam… Uładu va Ŭrocłavie ŭznačalvaje čałaviek ź biełaruskim proźviščam Dutkievič. Piśmieńniku-pieramožcu dajuć taksama hrošy — 150 tysiač złotych. Premija, jakaja raście niby na draždžach, bo dalar padaje. Heta ŭžo bolš za 60 tysiač dalaraŭ.

Nam doŭhi čas prakasoŭvali mazhi, kali karystacca ichniaj leksikaj, što my —naviečna va Ŭschodniaj Eŭropie. Hech, što zrobiš… Adnak va Ŭrocłavie paviedamlajuć: u Centralnaj Eŭropie 21 kraina. Biełaruś? Samo saboj taksama. Raniej i Berlin byŭ va Ŭschodniaj Eŭropie. Napaŭhołasu palaki, dy susiedzi pa saclahiery, nahadvali sabie, što jany nasamreč centralnaeŭrapiejcy. A my j uvohule nie čakali. Drobiaź, ale pryjemna. Pišy, piśmieńnik, ramany, prasoŭvaj na susiedni rynak, u bok polskaha čytača, zabudźsia časova na miražy.

Chto tam jašče byŭ u śpisach urocłaŭskich? Para svaich, palakaŭ, nobeleŭski laŭreat Kertes, Kadare Ismaił, charvatka Dubraŭka Uhrešyč, jakaja (ach!) daŭno žyvie ŭ Halandyi (zrešty, a Kadare — u Paryžy). Byŭ jašče siarod ich (biełarusy, zvažaj!) Irvaniec, ale biaz šancaŭ, pieršaha “Anhiełusa” (a premija isnuje tolki druhi hod) atrymaŭ jahony siabra Andruchovič. Raman Dubraŭki nazyvaŭsia “Ministerstva bolu”, nazvanyja byli jašče dźvie papiarednija knihi: “Muzej biezumoŭnaj kapitulacyi” i “Čytać zabaroniena”.

Ale Dubraŭku my nie čytali, Kadare — naadvarot. “Hienerał armii miortvych” uražvaŭ, uražvaŭ. Jak nam siońnia heta znajoma: bataljon dałakopaŭ biełaruskaj savieckaj armii… Uvohule našaja rečaisnaść, dziei našyja z papiaredniaha stahodździa, z najnoŭšaj historyi — sałodkaja mara siońniašnich zachodnich ramanistaŭ. Ale heta naša, nie čapaj! I sam nia ham… Raman pisać, heta, pa-mojmu, — apantanaść, samaachviarnaść, aproč usiaho inšaha. Takoha bolš nikoli nia budzie: biełaruski piśmieńnik chodzić na pracu, kab spakojna pisać cahliny, jakich ščaśliva i konča čakaja ćviordaja vokładka, załatyja litary, tysiačy rubloŭ ź Leninym.

Клас
0
Панылы сорам
0
Ха-ха
0
Ого
0
Сумна
0
Абуральна
0

Chočaš padzialicca važnaj infarmacyjaj ananimna i kanfidencyjna?